Budżet USA nie wytrzyma propozycji kandydatów na prezydenta

07.05.2016
Jak osiągnąć stabilne warunki systemów finansowych świata - od Bretton Woods przez unię bankową w Europie do zarządzania budżetem USA - to temat wiodący w analizach ekonomicznych minionego tygodnia. Warto ponadto poznać głosy o tym jak rośnie finansowe zaplecze dla lokalnych przedsiębiorstw oraz jak zmniejszyć nierówności społeczne poprzez podniesienie konkurencyjności rynków.


Zacznijmy od The Economist, który w najnowszym wydaniu prezentuje  indeks kolesiostwa. Ta zapoczątkowana dwa lata temu inicjatywa ma na celu sprawdzanie relacji pomiędzy biznesem a polityką. W latach 90. majątek biznesmenów operujących w przemysłach przyjaźnie powiązanych z rządami, jak kasyna, ropa naftowa, budownictwo, gwałtownie rósł. Obecny indeks pokazuje, że biznes, zwłaszcza w krajach wschodzących rynków, odczuwa ściśnięcie. W krajach bogatych bogactwo „kolesiów” utrzymuje się na stałym poziomie – średnio 1,5 proc. lokalnego PKB. We wschodzących rynkach wskaźnik ten spadł z 7 proc. w 2008 r. do 4 proc. obecnie. Nie znaczy to, że kolesiostwo się kończy – afery korupcyjne w Brazylii czy Malezji pokazują to dobitnie.

Amerykańskie media w minionym tygodniu zdominowała epifania, że pomimo obfitości analiz wskazujących jak bardzo Donald Trump nie nadaje się na prezydenta USA, może on w istocie zostać wybrany, albowiem wygrał potrzebne do uzyskania nominacji partii republikańskiej stanowe prawybory.

Na fali pytań czy rynek spanikuje już obecnie, czy dopiero jesienią: Bill Blain, strateg z londyńskiej firmy finansowo-doradczej Mint Partners wskazał dla telewizji Bloomberg, że paniki raczej nie będzie, ale też Trump nie będzie w stanie wprowadzić obiecywanych rozwiązań jak budowa muru na granicy z Meksykiem etc. ponieważ amerykański system checks and balances jest silny. Jego wybór będzie miał jednak długofalowe konsekwencje.

Ekonomiści z Brookings Institute i Międzynarodowego Centrum im. Woodrow’a Wilson’a opracowali grę pt. Fiscal Ship, w której każdy może wypróbować swoich sił jako prezydent USA w zarządzaniu budżetem państwa w dzisiejszych warunkach. Trzeba wybrać takie programy polityczne aby osiągnąć dwa cele. Pierwszym celem jest zbicie współczynnika relacji długu do PKB do 75 procent, co kandydaci deklarują jako konieczne. Drugim celem jest osiągnięcie trzech wybranych priorytetów np.: inwestycji w przyszłość, ograniczenia praw do zasiłków/emerytur, zmniejszenie wielkości wydatków rządowych, ochronę starszych, walkę ze zmianą klimatyczną, cięcia podatków, fiskalny rygoryzm, zmniejszenie nierówności ekonomicznych w społeczeństwie, wzmocnienie ochrony socjalnej i wzmocnienie obronności.

James Pethokoukis z American Enterprise Institute wypróbował grę raz wybierając cele jakie stawia populistyczny kandydat w wyborach prezydenckich, np. Donald Trump, drugi raz – tak jak postępowy kandydat, np. Hillary Clinton. Pierwszą wersję przetestował w 18 wariacjach, drugą — w 13. W żadnej nie osiągnął celów, jakie deklarują kandydaci na urząd prezydenta

Sama gra dostępna tutaj.

Gry takiej nie ma na razie na temat Brexitu, ale warto pamiętać, że to, iż prezydent Barack Obama namawiał Brytyjczyków do pozostania w Unii Europejskiej nie oznacza takiego właśnie generalnego stanowiska Amerykanów. Wielu z nich, zwłaszcza po stronie konserwatywno-republikańskiej uważa, że opuszczenie sklerotycznej Unii to najlepsze co mogą zrobić Brytyjczycy. Wcale nie spadną oni z tego powodu na szary koniec kolejki do podpisania traktatu o wolnym handlu z USA.

Przeciwnie, zdaniem analityka Theodora R.Bromunda z Centrum Wolności Margaret Thatcher, który specjalizuje się w anglo-amerykańskich stosunkach, Brytyjczycy staną na czele tej kolejki, daleko przed TTIP, albowiem gospodarka USA jest dużo bardziej zbieżna z gospodarką Wielkiej Brytanii, traktat byłby dużo prostszy, a negocjacje łatwe i szybkie.

Analizę o budowaniu unii bankowej w Europie, w tym rozważania co powinno być zrobione aby projekt pomyślnie sfinalizować, prezentują Nicola Borri i Pietro Reichlin, obaj z rzymskiego uniwersytetu nauk społecznych LUISS i obaj związani z Center for Economic Policy Research Ich zdaniem obecne propozycje zawierają mnóstwo błędów, których przezwyciężenie wymagałoby podniesienia wydolności kredytowej. Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego. Autorzy postulują wprowadzenie programu kupowania kapitału w instytucjach finansowych dla tych, którzy nie są w stanie pozyskać go bezpośrednio na rynku.

Również na łamach portalu VoxEu, należącym do Center for Economic Policy Research przeczytać można, że tak bardzo krytykowane rygorystyczne zasady systemu finansowego Basel III w odpowiednich okolicznościach i przy politycznej woli mogą przynieść skutki, na jakie zostały obliczone, czyli finansową stabilność. Przykładem jest szwajcarski system finansowy w dobie recesji, stymulacyjnych polityk banków centralnych. Jean-Pierre Danthine prezydent Paris School of Economics, wcześniej związany z Center for Economic Policy Research pokazuje, że Szwajcaria, z daleko zaawansowanym systemem finansowo-bankowym przeszła pomyślnie test Basel III.

Pamiętać jednak trzeba, że po pierwsze w Szwajcarii nie ma wielkich nie-uregulowanych nie-bankowych finansowych instytucji, po drugie ryzyko destabilizacji finansowej Szwajcarii jest całkowicie pod krajową kontrolą, a po trzecie Szwajcaria rozwiązała problem banków „za dużych aby upaść” natychmiast po aferze bank UBS. Nie było tam niekończącej się debaty, komentarzy, była akcja.

Rewelacje szybko zapominanej afery panamskich dokumentów uzupełniła w ubiegłym tygodniu analiza jak dyktatorzy z biednych krajów ukradli ponad 12,1 bilionów dolarów i ukryli je w rajach podatkowych. Drobiazgowej analizy dokonał Jim Henry, prawnik wyedukowany na Harvardzie, były naczelny ekonomista firmy doradczej McKinsey & Co. z ponad 40-letnią karierą zawodową. Analizę tę przedstawił na łamach amerykańskiego portalu DailyBeast David Cay Johnston dziennikarz ekonomiczny, laureat nagród m.in. Pulitzera i IRE za dziennikarstwo dochodzeniowe.

Henry przeanalizował sięgające 1970 roku zgromadzone przez MFW, Bank Światowy, ONZ i CIA statystyki ponad 150 biednych krajów, które otrzymywały pomoc finansową z USA i Europy Zachodniej. Henry podsumował ich niezgodności. Kolektywnie kraje te winne są Zachodowi 8,1 biliona dolarów, które „zniknęły”.

To jednak nie koniec – „kleptokraci”, jak Henry nazywa szefów tych państw, ukradli do tego 4 biliony dolarów ze swoich narodowych skarbów. Prawie jedna trzecia sumy 12,1 biliona dolarów została wyprowadzona z Rosji, Chin, Malezji, Meksyku i Wenezueli, które jak warto zauważyć wszystkie oprócz Chin do niedawna czerpały krociowe zyski z eksportu ropy naftowej. Ukradzione pieniądze są równe – w przeliczeniu – 5 procentom zasobów bogactw zgromadzonych poza terytorium USA, Kanady, Europy, Japonii, Australii i Nowej Zelandii. Wyjaśnia to dlaczego na przykład w Gwinei Równikowej gospodarka produkuje równowartość 60 centów siły nabywczej każdego dolara jaki produkuje USA, ale warunki, w jakich żyją mieszkańcy Gwinei są tragiczne.

Do poprawy tych warunków konieczne są pieniądze – ale nie dla rządów, a dla małego i średniego biznesu tych krajów. Konkretnie i już potrzeba ponad 600 miliardów dolarów. Pisze o tym z perspektywy 20 lat doświadczenia pracy w miejscach takich jak Haiti czy Wybrzeże Kości Słoniowej Jingdong Hua, obecnie prezes i skarbnik Międzynarodowej Korporacji Finansowej (IFC) przy Międzynarodowym Banku Odbudowy i Rozwoju. Jingdong Hua wskazuje, że konieczne zmiany dla finansowania lokalnych przedsiębiorstw zaczynają już zachodzić: prywatne obligacje w Afryce na przykład przyciągają coraz częściej międzynarodowy kapitał.

Hua przedstawił swoje poglądy na 19-tej dorocznej konferencji „Siła idei”, organizowanej przez ekonomiczny think-tank Milken Institute z Santa Monica w Kalifornii. Instytut ten zawsze prezentując ciekawych autorów. Tym razem obok odczytu Hua najciekawszą była prezentacja Jasona Furmana, szefa Rady Ekonomicznej Białego Domu o nierównościach społecznych, które narosły nie z powodu zdaniem Furmana konkurencji rynkowej, ale właśnie dlatego, że rynki przestały być konkurencyjne. Preferencyjne dla przemysłów regulacje rządowe czy monopolistyczne praktyki pozwalają wewnętrznym uczestnikom pobierać dużo większe uposażenia, niż uzasadnia to produkcja. Ekonomiści nazywają to „rentą ekonomiczną”.

Gdzie takie zjawiska zachodzą można przeczytać (jak również wszystkie prezentacje konferencji) tutaj

>> Jason Furman o nierównościach w USA >> Rosnąć powinna gospodarka, a nie nierówności

Ubogie Portoryko, terytorium wspólnoty USA zyskało w minionych tygodniach miano „amerykańskiej Grecji”. Tak jak było to spodziewane, wyspa ponownie nie spłaciła raty zadłużenia, tym razem wymaganych na początku maja 422 milionów dolarów. Całe zadłużenie terytorium wobec zewnętrznych wierzycieli wynosi ponad 72 miliardy dolarów, a następna rata, płatna ma być 1 lipca – 1,9 miliarda dolarów. Wyspa nie ma szans na wydobycie się z kryzysu, chyba że pomoże amerykański Kongres. Kongres tymczasem nie wie co ma zrobić – z jednej strony ma obowiązek zaprowadzić porządek, z drugiej prawnie sytuacja jest skomplikowana. Najlepszą analizę sytuacji finansowej wyspy przedstawiają, jak dotąd, ekonomiści z Mercatus Center przy George Mason University co byłoby lepsze – czy zastosowanie amerykańskiego prawa do bankructwa jak w przypadku miasta Detroit, czy zastrzyk nadzorowanej pomocy finansowej, czy też uczynienie z Portoryko następnych Kajmanów, które mają dziś o jedną czwartą wyższy PKB dzięki wprowadzeniu ulgowego systemu podatkowego dla amerykańskich przedsiębiorstw

Co do Grecji — były „rockowy” minister finansów Yanis Varoufakis przedstawiaProject Syndicate jak powinien wyglądać nowy system Bretton Woods, tak aby spełniał zadanie jakie miał postawione, czyli utrzymania stabilizacji w globalnych gospodarkach. Zdaniem Varoufakisa trzeba sięgnąć do Johna Maynarda Keynesa, który reprezentował imperium brytyjskie przy tworzeniu Bretton Woods w 1944, a którego wizje wyprzedzały ówczesne realia i byłyby zbawienne obecnie.

Keynes, dla zrównoważenia naturalnej w kapitalizmie tendencji do rosnącej dysproporcji pomiędzy gospodarkami nadwyżek i deficytowymi, postulował wprowadzenie międzynarodowej unii clearingowej, która zapewniałaby że ciężar procesu pogłębiania zadłużenia i deflacji obciążałby tak dłużników jak i wierzycieli (nie tylko dłużników jak jest obecnie).

Na koniec rozwiane tajemnice – czterech pozostających przez lata za zasłoną anonimowości autorów, ujawniło w minionym tygodniu swoje tożsamości. Po pierwsze szeroko omawiane było ujawnienie się dla magazynu The Economist Craiga Wrighta, australijskiego biznesmena i naukowca jako wynalazcy/autora bitcoin.

Drugim ujawnieniem było odkrycie tożsamości trzech osób występujących jako Tyler Durden, piszący czasem ponad 20 artykułów dziennie w poczytnym i często cytowanym w Obserwatorze Finansowym portalu ZeroHedge. Znany z lewicowych skłonności portal cieszy się reputacją rzetelności, często poprawia informacje innych mediów. Założyli go w 2009 r.  były analityk finansowy Daniel Ivandjiiski i Tim Backshall, znany na Wall Street strateg derywatów kredytowych. Renegatem, który złamał pieczęć okazał się najmłodszy z autorów Colin Lokey. Złamał porozumienie przez rozczarowujące odkrycie, że portal, przy silnie anty-establiszmentowej retoryce, zarabia pieniądze jak establiszment.

Więcej szczegółów tutaj.


Tagi


Dodaj komentarz


6 − = dwa

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane