Najzamożniejsze rodziny Florencji były najbogatsze już 600 lat temu

08.06.2016
Naciąganie wyników ważnych egzaminów motywuje uczniów do cięższej pracy; rodziny tych, którzy obecnie płacą najwyższe podatki we Florencji były wśród najbogatszych już 600 lat temu; podwyżka alimentów od ojca ma wpływ na demografię – przedstawiamy najnowsze badania ekonomistów.

Florencja, obraz w słynnej Galerii Uffizich. (Duke and Duchess of Urbino CC By Theo K)


Gugilemo Barone i Sauro Mocetto w pracy „Intergenerational mobility in the very long run: Florence 1427-2011” (Mobilność międzypokoleniowa w długim okresie: Florencja 1427-2011) sprawdzili, jak dzisiaj radzą sobie zamożne rody Florencji w porównaniu do XV wieku. Z dotychczasowych badań ekonomistów wynika, że ewentualne korzyści (i wady) przodków zanikają w ciągu kilku pokoleń (na przykład Backer i Thomas w pracy z 1986 r. twierdzili, że następuje to w ciągu trzech generacji).

>>czytaj także: Awans społeczny zależy od genów

Autorzy wykorzystali niedawną digitalizację danych podatników z Florencji w 1427 r. (wszystkie informacje, łącznie z nazwiskami, zawodami, zarobkami i majątkiem, zostały udostępnione w sieci). W 1427 r. Florencja była na skraju bankructwa w wyniku wojny z Mediolanem i jej władze dokonał spisu powszechnego 10 tys. podatników. Do dzisiaj 900 z tych nazwisk jest używanych a nosi je 52 tys. osób.

Co istotne, we Włoszech wiele nazwisk jest charakterystycznych dla poszczególnych regionów. Naukowcy porównali je do danych podatników z Florencji z 2011 r. (pod warunkiem nie używania w analizie współczesnych nazwisk).

Przodkowie tych, którzy obecnie płacą najwyższe podatki w Florencji były wśród najbogatszych także 600 lat temu. Ta zależność nie dotyczy tylko niewielkiej grupy najbogatszych. Są wśród nich prawnicy i członkowie gildii szewców, cechu producentów wełny i jedwabiu. Z analizy wynika, że potomkowie 33 proc. najlepiej zarabiających w 1427 r. mają obecnie większe szanse na bycie dobrze sytuowanym, niż przeciętni obywatele.

Maya Rossin-Slater i Miriam Wüst przygotowały analizę „Parental Responses to Child Support Obligations: Evidence from Administrative Data” (Reakcje rodziców na nałożenie obowiązku płacenia alimentów: dowody z danych administracyjnych). Sprawdziły w niej reakcje rodziców w Danii na nałożenie obowiązku płacenia alimentów. Okazuje się, że zwiększenie obowiązku płacenia alimentów przez ojca o 1000 DKK rocznie (149 dol., czyli ok. 600 zł) powoduje wzrost płatności o 506 DKK (75 dol., czyli ok. 300 zł).

Z danych wynika, że wzrost rocznych alimentów ojca o 1000 DKK (149 dol.) sprawia, iż o 3,3 proc. rocznie prawdopodobieństwo, że matka będzie miała po rozwodzie kolejne dziecko.

Wysokość alimentów jest ustalana przy wzięciu pod uwagę liczby wszystkich dzieci ojca, także tych z nowych partnerką już po rozwodzie. Tak więc ojcowie także mają motywacje, by zostawać ojcami po raz kolejny skoro w ten sposób mogą doprowadzić do zmniejszenia wysokości alimentów. Według badania wzrost rocznych alimentów ojca o 1000 DKK zwiększa o 3,7 proc. prawdopodobieństwo, że po raz kolejny zostanie on ojcem. Ojcowie w reakcji na podwyżkę alimentów o 1000 DKK rocznie zmniejszają swój udział w rynku pracy o 0,2 proc. Podwyżka nie wpływa zaś na udział matek w rynku pracy.

Rebecca Diamond i Petra Persson w pracy „The Long-term Consequences of Teacher Discretion in Grading of High-stakes Tests” (Długoterminowe skutki naciągania przez nauczycieli ocen na ważnych egzaminach) wykazali, że w Szwecji w teście z matematyki do którego podchodzili uczniowie w ostatnim roku przed liceum dochodziło do naciągania wyników egzaminów uczniów, którym zabrakło bardzo niewiele punktów, by zdać egzamin (można to stwierdzić badając statystyczny rozkład uzyskanych punktów).

Okazuje się, że takie naciąganie ma bardzo pozytywny wpływ na uczniów. Zdaniem autorów działa motywująco – uczniowie potraktowali to jako kredyt zaufania i „dali z siebie więcej”. Uczniowie, którym podciągnięto wyniki mają wyższą średnią ocen, częściej kończą studia, rzadziej mają dzieci jako nastolatkowie i mają 20-30 proc. wyższe dochody w wieku 23 lat.

Mitchell Hoffman, Gianmarco León i María Lombardi w analizie „Compulsory Voting, Turnout, and Government Spending: Evidence from Austria” (Obowiązek głosowania, uczestnictwo w wyborach i wydatki rządowe: przypadek Austrii) postanowili wykorzystać quasi-eksperyment do którego doszło w Austrii, aby zbadać jaki wpływ na wyniki wyborów ma wprowadzenie obowiązku głosowania.

Inspiracją do pracy były słowa prezydenta USA Baracka Obamy, który w marcu 2015 r. zaproponował wprowadzenie obowiązku głosowania w USA, ponieważ jego zdaniem kompletnie zmieniłoby to wynik wyborów. Obama wnioskował tak, ponieważ ci, którzy nie biorą udziału w wyborach są zwykle młodzi i niezamożni, co sugerowałoby że głosowaliby częściej na Partię Demokratyczną.

Doświadczenia austriackie tego nie potwierdzają. W Austrii wprowadzenie obowiązku głosowania pod karą grzywny (w latach 1949-2010 zmieniano w Austrii prawo dotyczące głosowania w różnych krajach związkowych) doprowadziło do wzrostu odsetka głosujących o 10 punktów procentowych (z ok. 80 proc. do 90 proc.).

Nie miało to istotnego wpływu na wynik wyborów ani na wydatki lokalnych rządów. Zdaniem autorów badania dlatego, że osoby zmuszone do głosowani są najczęściej mało zainteresowane polityką i nie mają wiedzy na jej temat.

Kirabo Jackson w pracy „The Effect of Single-Sex Education on Academic Outcomes and Crime: Fresh Evidence from Low-Performing Schools in Trinidad and Tobago” (Wpływ edukacji z podziałem na płci na wyniki uczniów i wskaźniki przestępczości. Nowe dowody ze słabych szkół w Trynidadzie i Tobago) sprawdził, jak zmiana klas z koedukacyjnych na jednopłciowe wpłynęła na uczniów 20 szkół Trynidadu i Tobago.

Okazało się, że po reformie wyniki słabych uczniów poprawiły się o 0,14 odchylenia standardowego. Spadł też odsetek chłopców, którzy popadali w konflikt z prawem. Autor zwraca uwagę, że efekty osiągnięto praktycznie bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów.

 


Tagi


  • [ja!] pisze:

    ▌▌„Najzamożniejsze rodziny Florencji były najbogatsze już 600 lat temu”
    ———————————————————————————————————————————————
    Z tego co podają tłumaczenia, to owe „badania” są skrajnie uproszczone — operują wyłącznie na nazwiskach (przez 600 lat!), podczas gdy całkiem sporo osób, które się dorobiło, zmienia (czy w ogóle przybierało po raz pierwszy) nazwisko kojarzące się z sukcesem, np. u nas chłopski poseł Jagieła zmienia nazwisko na Jagiełło, „jak psów” mamy (wywodzących się z czworaków) Zamojskich, Radziwiłłów, etc. Także w małżeństwach częściej kontynuowane są nazwiska kojarzące się z sukcesem, niż nazwiska parweniuszy. Przez stulecia następowała więc selekcja naturalna również nazwisk.
    ———————————————————————————————————————————————
    ———————————————————————————————————————————————
    ▌▌„podwyżka alimentów od ojca ma wpływ na demografię”
    ———————————————————————————————————————————————
    Kolejny wykwit pseudonauki bazujący na statystycznym jiu-jitsu na danych nawet bez ich rozumienia — typowy objaw w epoce Big-Data — jeśli tylko w podanych badaniach porównywano nie PODWYŻKI alimentów, a RÓŻNICE W WYSOKOŚCI alimentów (a zapewne tak właśnie było). Efekt psueudonaukowy dokładnie ten sam, co zebrać statystykę od koszykarzy, a następnie podać „niepodważalne wyniki badań naukowych”: — „Rozciągnięcie wzrostu badanych o pół metra powoduje tamto i owamto…”

  • PolakKatolik pisze:

    Nowe dowody ze słabych szkół w Trynidadzie i Tobago) sprawdził, jak „zmiana klas z koedukacyjnych na jednopłciowe wpłynęła na uczniów 20 szkół Trynidadu i Tobago.

    Okazało się, że po reformie wyniki słabych uczniów poprawiły się o 0,14 odchylenia standardowego. Spadł też odsetek chłopców, którzy popadali w konflikt z prawem.”

    Czyli mamy potwierdzenie starej prawdy, znanej od czasów Adama i Ewy: to kobiety sprowadzają mężczyzn na złą drogę

Dodaj komentarz


dziewięć − = 4

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane