W 2017 roku agencje ratingowe będą patrzeć na deficyt

29.09.2016
Zwracamy uwagę na stronę fiskalną, nie na spadek inwestycji – mówił Dietmar Hornung z agencji ratingowej Moody’s podczas konferencji zorganizowanej w Warszawie. W przyszłym roku PKB Polski wzrośnie o około 3 proc., a jeszcze w grudniu 2016 roku wskaźnik inflacji będzie można zapisać z plusem na początku.

Od lewej: Dietmar Hornung (Moody’s), Katarzyna Zajdel-Kurowska (NBP), Pasquale Diana (Morgan Stanley)


4,9 proc. spadku inwestycji w drugim kwartale 2016 roku po spadku o 1,8 proc. w pierwszym kwartale – tych liczb nie sposób było pominąć w panelu zatytułowanym „Polska – bardziej zależna od czynników zewnętrznych czy wewnętrznych?”. Nikt jednak nie zakłada, że osłabienie inwestycji będzie trwałe.

– To nie jest pytanie czy inwestycje w Polsce ruszą czy nie, to jest pytanie o czas. Fundusze europejskie wydaje się przecież w określonym cyklu i po fazie przygotowawczej musi nadejść faza inwestowania. Ona przyjdzie w 2017, najpóźniej w 2018 roku – przekonywała Katarzyna Zajdel-Kurowska, członek zarządu NBP.

– Inwestycje są słabe, ale nie tylko w Polsce. Wszędzie panuje niepewność. Jak popatrzymy na wskaźniki budowlane na Węgrzech, Czechach, Rumunii, która ma swoje problemy, to Polska zbytnio się nie wyróżnia – mówił Pasquale Diana, ekonomista z Morgan Stanley odpowiedzialny za Europę Środkową i Wschodnią, Bliski Wschód i Afrykę.

Niemniej to głównie spadek inwestycji przy na razie wolno rozkręcającym konsumpcję programie 500+ przyczynił się do zgodnych rewizji w dół prognoz tegorocznego PKB.

– W tym roku wzrost PKB będzie prawdopodobnie mniejszy niż zakładaliśmy w lipcowym raporcie o inflacji. W listopadzie, przy kolejnej projekcji, będzie można mówić o szczegółach – mówiła Katarzyna Zajdel-Kurowska. Dla przypomnienia – w lipcu NBP prognozował wzrost o 3,2 proc. w całym 2016 roku. Za to według członka zarządu NBP inflacja ma wrócić do dodatnich wartości „pod koniec roku, być może w grudniu”.

– Po Brexicie obniżyliśmy prognozę wzrostu PKB Polski z 3,5 do 3,1 proc. w tym i następnym roku. Inflacja jest interesująca. Pod koniec roku wyjdzie na pozytywne terytorium, w przyszłym będzie poniżej 2 proc. – prognozował Pasquale Diana z Morgan Stanley.

Sami gospodarze spotkania – agencja Moody’s w zaktualizowanej 28 września opinii kredytowej Polski przewidują 3,1 proc. wzrostu PKB w tym roku i 3 proc. w przyszłym oraz 0.1 proc. inflację CPI na koniec tego roku i 1,5 proc. na koniec przyszłego.

Warto przypomnieć, że polskie obligacje skarbowe mają u Moody’s rating A2 z perspektywą negatywną, która bierze się z dwóch przesłanek. Po pierwsze „ryzyk fiskalnych związanych ze znacznym wzrostem wydatków bieżących i zamiarem rządu obniżenia wieku emerytalnego, co zwiększy koszty w długim terminie”. Po drugie „osłabienia klimatu inwestycyjnego z powodu zwrotu w kierunku bardziej nieprzewidywalnej polityki i legislacji, mających odzwierciedlenie w dwuznaczności w odniesieniu do konwersji hipotek denominowanych w walutach obcych i długotrwałym impasie pomiędzy rządem, a krajowym sądem konstytucyjnym”.

Te dwa czynniki podkreślali też przedstawiciele Moody’s w trakcie konferencji. Analityk zajmujący się Polską – Marco Zaninelli mówił o potrzebie przewidywalności decyzji politycznych i o tym, że dostrzega ryzyko iż deficyt sektora finansów publicznych przekroczy 3 proc. PKB w 2017 roku.

Równie dużo mówiono o zaletach Polski: wciąż przyzwoitym 3 proc. wzroście PKB, niskim bezrobociu, rosnących płacach i konsumpcji oraz dużym popycie na obligacje ze strony zagranicznych inwestorów.


Tagi


Dodaj komentarz


8 − = siedem

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane