MFW nie udzieli Białorusi kredytu bezwarunkowo

04.10.2016
Białoruś pilnie potrzebuje kredytu na spłatę zobowiązań. Liczy na pomoc Międzynarodowego Funduszu Walutowego. We wrześniu eksperci MFW dokonywali w Mińsku przeglądu reform. Władze Białorusi otrzymały wytyczne dotyczące koniecznych zmian, których przeprowadzenia przez lata odmawiały.

Mińsk, Białoruś. (CC By SA Dennis Jarvis)


Od 19 września do 1 października na Białorusi przebywała misja Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), której zadaniem było przeprowadzenie konsultacji dotyczących białoruskiej polityki gospodarczej. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej – w czerwcu – odbyła się poprzednia wizyta, efektem której były konkretne rekomendacje.

Eksperci zalecili przyśpieszenie reform sektora przedsiębiorstw państwowych i wprowadzenie przepisów ułatwiających działanie prywatnym przedsiębiorcom. MFW przekonuje też Mińsk, by zaprzestał dotowania opłat komunalnych – dziś Białorusini płacą jedynie ok. 40 proc. ich ceny.

Gospodarka oparta na kredytach

Wyznaczenie kolejnej wizyty w tak nieodległym terminie wiąże się z wnioskiem Białorusi o udzielenie 3 mld dol. kredytu. Kredyt jest potrzebny, gdyż nieustannie rosną zadłużenie państwa i deficyt budżetowy, a spada wartość eksportu. Sytuacja jest poważna i nie ma wątpliwości, że kraj potrzebuje głębokich reform strukturalnych, a kredyty powinny być traktowane wyłącznie jako rozwiązania doraźne. Białoruskie władze są jednak odporne na takie myślenie i z pełną stanowczością odrzucają możliwość przeprowadzenia zmian, które mogłyby zmienić istniejący od ponad dwóch dekad model gospodarczy.

Kamil Kłysiński, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, w artykule o wiele mówiącym tytule „Jak wyjść z kryzysu bez reform?” pisze, że „Alaksandr Łukaszenka w obawie przed rozmontowaniem autorytarnego systemu władzy oraz wzrostem niezadowolenia społecznego kategorycznie odrzuca propozycje choćby fragmentarycznych reform, zgłaszane przez tę część jego otoczenia, która zdaje sobie sprawę z konieczności natychmiastowej transformacji anachronicznego i przez to bardzo kosztownego modelu gospodarczego, wciąż jeszcze opartego na quasi-radzieckich zasadach zarządzania”.

W tej sytuacji jedynym sposobem na niedopuszczenie do zapaści gospodarki jest oparcie jej na pożyczkach z międzynarodowych źródeł. W marcu Białoruś zawarła umowę z Eurazjatyckim Funduszem Stabilizacji i Rozwoju, która jest instytucją istniejącą w ramach sterowanej przez Rosję Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej. Przedmiotem porozumienia jest wypłata siedmiu transz kredytu w ogólnej wysokości 2 mld dolarów. Pierwsza część została wypłacona w marcu, ostatnia zostanie przetransferowana w 2018 r.

Wprawdzie umowa zawiera zobowiązanie do przeprowadzenia reform gospodarczych w ciągu kolejnych trzech lat, ale pozostanie to najpewniej martwym zapisem. Rosja, która odgrywa wiodącą rolę w Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (choć teoretycznie jest to związek kilku równouprawnionych partnerów), nie ma żadnego interesu w tym, by Białoruś się modernizowała i stała samodzielnym konkurencyjnym podmiotem. Z punktu widzenia Rosji lepiej, by pozostała ona uzależniona od rosyjskiego wsparcia, które nigdy nie jest udzielane bezpłatnie.

Typowymi ustępstwami, na które musi godzić się Białoruś, jest sprzedaż ważnych przedsiębiorstw. W ten właśnie sposób przed kilkoma laty sprzedany został Biełtransgaz – spółka zajmująca się tranzytem gazu, uznawana swego czasu za perłe w białoruskiej koronie.

Szukając doraźnego podratowania gospodarki, Białoruś coraz bardziej wpada zatem pod rosyjską kontrolę. Uzyskane pieniądze nie mają realnego przełożenia na stan gospodarki, bo prawie natychmiast są przeznaczane na spłatę dotychczasowych zobowiązań. Dwie pierwsze transze praktycznie w całości zostały wykorzystane do spłaty zadłużenia zagranicznego.

Zadłużenie to kształtuje się na bardzo wysokim poziomie 85 proc. produktu krajowego brutto – dziennikarze serwisu Belsat wyliczyli, że od początku 2000 r. powiększyło się niemal 20 razy. Istniejącego zadłużenia państwo nie jest w stanie regulować na bieżąco, wobec czego musi zaciągać kolejne zobowiązania (a także ograniczać inwestycje), więc spirala długów sama się zacieśnia. W lutym poinformowano, że rezerwy walutowe spadły do rekordowo niskiego poziomu 4 mld dolarów, a jednocześnie minister finansów Uładzimir Amaryn szacował, że w 2016 r. kraj przeznaczy na spłatę i obsługę zadłużenia zagranicznego około 3,3 mld dolarów.

W obliczu tej sytuacji prezydent Białorusi nie tylko uzyskał pożyczkę z Eurazjatyckiego Funduszu Stabilizacji i Rozwoju, ale także wydał dekret, w którym określił sposoby na zwiększenie efektywności gospodarki. Prezydent nałożył na podmioty państwowe m.in. obowiązek zwiększenia efektywności i tworzenia nowych miejsc pracy.

To dokument bez większego znaczenia, mający raczej pokazać, że Łukaszenka kontroluje sytuację i potrafi reagować na bieżąco. O tym, że władze wciąż zrzucają z siebie odpowiedzialność za fatalny stan gospodarki, świadczyć może zawarte w dekrecie wyliczenie przyczyn załamania: zła kondycja na światowych rynkach, spadek popytu na tradycyjnych rynkach eksportowych Białorusi, gwałtowny spadek cen ropy. Władze nie mają sobie nic do zarzucenia, a skoro nie chcą prawidłowo zdiagnozować źródeł problemu, to nie mogą go rozwiązać.

Rekomendacje: reformy są niezbędne

Kredyt ze źródeł Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej nie wystarczy do uregulowania wszystkich zobowiązań, wobec czego Mińsk musi starać się o wsparcie także ze stron innych instytucji. Międzynarodowy Fundusz Walutowy jest gotów udzielić pożyczki pod sztywno określonymi warunkami. We wrześniu w ramach statutowego dorocznego przeglądu (tzw. Przegląd w ramach art. IV Statutu MFW) opublikował raport, w którym omówił aktualną sytuację gospodarczą Białorusi i zawarł wiele rekomendacji.

Analitycy wzywają Łukaszenkę do nieodkładania reform. Skrytykowali go za niekonsekwencję w reagowaniu na załamania gospodarcze. O ile władze potrafiły zastosować środki zaradcze (przejawiające się przede wszystkim w restrykcyjnej polityce fiskalnej, obniżaniu wynagrodzeń w przedsiębiorstwach państwowych i uelastycznianiu kursu wymiany walut), gdy zmusiła je do tego sytuacja, to gdy okoliczności te ustawały lub udało się je rozwiązać pieniędzmi z pożyczek, rząd odchodził od przedsięwziętych środków.

Brak postulowanych przez fundusz reform spowoduje, że wzrost gospodarczy zostanie zanotowany dopiero w 2018 r. i będzie on na niewielkim poziomie – w granicach 0,5 proc. Z kolei wprowadzenie reform owocować będzie chwilowym spadkiem PKB, ale w latach 2020-2021 pojawi się wzrost.

>>czytaj też: stanowisko MFW w sprawie Ukrainy

Niedokapitalizowane banki

Eksperci MFW przyjrzeli się systemowi bankowemu i w ich ocenie jego stabilność jest zagrożona. Zaobserwowali niebezpieczny wzrost współczynnika niewypłacalności oraz coraz większy udział niespłacanych kredytów (non-performing loans) w ogólnej liczbie kredytów.

„Wyniki stress-testów banków pokazują ich słabość, która jest w znacznym stopniu spowodowana niewydolnością sektora przedsiębiorstw państwowych, które są głównymi kredytobiorcami” – powiedział Peter Dolman, szef misji MFW, na konferencji prasowej 21 września.

Dodał, że ważne jest zrozumienie skali problemu. W tym celu została zlecona i przeprowadzona niezależna diagnoza jakości białoruskich aktywów, której rezultaty wkrótce mają zostać podane do wiadomości publicznej. Dolman nie omieszkał podkreślić, że rozwiązanie problemu nie będzie możliwe bez przeprowadzenia głębokich reform. „Nie chodzi tylko o wdrożenie reform, ale także o ich ukierunkowanie” – powiedział Dolman, wyjaśniając stanowisko funduszu.

Bank centralny Białorusi również przeprowadził badanie kondycji banków, ale doszedł do diametralnie odmiennych wniosków. Z przeprowadzonych przez niego wiosną testów wynika, że banki dysponują odpowiednimi rezerwami. „W dłuższej perspektywie może się pojawić pytanie o rekapitalizację konkretnych banków, ale zasadniczo należy stwierdzić, że nasz sektor finansowy ma wystarczający margines bezpieczeństwa” – powiedział Dzmitry Lapko, wiceprzewodniczący Banku Centralnego.

We wrześniu władze tej instytucji były już bardziej powściągliwe i przyznały, że trzy banki (Belagrompbank, Belinvestbank i Alfa-Bank, który jest oddziałem rosyjskiego banku) mogą mieć trudności ze spełnieniem wymogów w zakresie kapitalizacji.

Reforma emerytalna do poprawki

Fundusz wezwał władze Białorusi do kontynuowania reformy systemu emerytalnego. W 2015 r. podjęto decyzję o podniesieniu wieku emerytalnego o trzy lata. W myśl nowych przepisów kobiety mają przechodzić na emeryturę w wieku 58 lat, a mężczyźni 63. Wprawdzie władze rozpatrywały także wariant 60/65 oraz 60/63, ale ostatecznie przyjęły ten, który wydawał się najmniej drażliwy społecznie.

Wyliczenia ekspertów MFW wskazują, że korzystny dla gospodarki będzie wariant, w którym i kobiety, i mężczyźni będą przechodzić na emeryturę w wieku 65 lat. Taka opcja nie była nawet rozpatrywana przez rząd i parlament.

Pozostawienie wieku emerytalnego na obowiązującym poziomie doprowadzi do tego, że w systemie zabraknie pieniędzy na wypłatę emerytur. Datą graniczną, po której skutki tak określonej reformy będą odczuwalne – w przekonaniu ekspertów MFW – jest 2022 rok. Co zaskakujące, białoruskie ministerstwo pracy i opieki społecznej podziela ten pogląd i wzywa do przyjęcia nowych przepisów. Wobec skrytykowania nowych przepisów prezydent Łukaszenka powiedział, że zeszłoroczne regulacje są tylko pierwszy krokiem w reformie systemu emerytalnego i nie można wykluczyć podwyższenia wieku w perspektywie 5-6 lat.

Fundusz prognozuje ponadto, że od 2023 r. budżet przeznaczony na wypłatę świadczeń emerytalnych będzie malał o 0,15 proc. PKB rocznie. MFW sugeruje ponadto zwaloryzowanie wysokości świadczeń emerytalnych na podstawie poziomu inflacji, a nie wzrostu wynagrodzeń.

Obecnie świadczenia emerytalne pochłaniają 10 proc. białoruskiego PKB. Wobec ustanowienia wieku emerytalnego na tak niskim poziomie Białoruś znajduje się wśród tych państw Europy, w których żyje najwięcej emerytów. Jednocześnie jest to stosunkowo młody naród. Zgodnie z danymi Narodowego Komitetu Statystycznego średni wiek mężczyzn to 37,3 lat, a kobiet – 42,5 lat. Średnia długość życia wynosi 73,9 lat, więc statystyczna kobieta będzie pobierała świadczenia emerytalne przez blisko 16 lat.


Tagi


Dodaj komentarz


jeden + = 2

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane