Kraje Wyszehradzkie bliższe politycznie niż gospodarczo

03.10.2016
Przez lata grupa Wyszehradzka była raczej pojęciem geograficznym niż politycznym. Między krajami grupy następuje obecnie zbliżenie polityczne. Czy możliwe jest pogłębienie także integracji gospodarczej? By odpowiedzieć na to pytanie, warto przyjrzeć się gospodarkom czterech państw grupy.


Grupa Wyszehradzka (czasami używa się skrótu V4) powstała po spotkaniu 15 lutego 1991 prezydentów Polski i Czechosłowacji oraz premiera Węgier na zamku w węgierskim mieście Wyszehrad. Miejsce spotkania nawiązywało do spotkań w tym mieście królów Polski, Czech i Węgier w 1335 i 1338 roku.

Po rozpadzie Czechosłowacji trójkąt wyszehradzki zamienił się w czworokąt – Polska, Węgry, Czechy i Słowacja – ale relacje między czterema państwami nie były wolne od rywalizacji. W ostatnich miesiącach nastąpiło jednak zbliżenie i kraje wyszehradzkie starają się stworzyć w ramach Unii Europejskiej blok, mający w różnych sprawach wspólne stanowisko.

Warto przyjrzeć się gospodarkom czterech państw, ocenić ich dotychczasowy rozwój i powiązania.

Potencjał V4

Kraje grupy Wyszehradu zamieszkuje 64,3 mln osób, co stanowi 12,7 proc. ludności Unii Europejskiej. W roku 2015 wytworzyły one razem PKB (w cenach bieżących) o wartości 781,5 mld euro, czyli 5,3 proc. PKB Unii Europejskiej. Eksport grupy V4 (zarówno wewnątrz Unii, jak i poza nią) wyniósł 484,4 mld euro, czyli 9,9 proc. eksportu wszystkich krajów Unii.

O ile pod względem liczby ludności grupa V4 może być porównywana z Niemcami, to jej PKB jest blisko 4-krotnie mniejszy, zaś eksport 2,5-krotnie mniejszy. Łączny PKB grupy wyszehradzkiej liczony w cenach bieżących jest niewiele większy niż Holandii, zaś po skorygowaniu o siłę nabywczą walut jest mniej więcej równy PKB Hiszpanii.

Kraje grupy V4, choć przez ostatnie 25 lat rosły szybciej niż kraje Europy Zachodniej są nadal jednymi z najbiedniejszych w Unii Europejskiej. Czechy są o 15 punktów procentowych biedniejsze niż średnio UE 28, Słowacja o 23 pkt. proc., Polska i Węgry o ponad 30 pkt. proc. Węgry, które na początku lat 90. były wyraźnie bogatsze od Polski zostały w ostatnich latach przez nasz kraj wyprzedzone.

Polska jest zdecydowanie największym krajem grupy V4. Na nasz kraj przypada 60 proc. ludności czwórki wyszehradzkiej i 55 proc. łącznego PKB.

Historia transformacji w krajach grupy V4 była podobna, aczkolwiek występowały pewne różnice dotyczące polityki gospodarczej, które rzutowały na tempo wzrostu. Zdecydowanym liderem okazała się Polska, której PKB jest dziś ponad 2-krotnie wyższe niż w ostatnim roku przed rozpoczęciem transformacji. Maruderem są Węgry, których kolejne rządy – lewicowe i prawicowe stymulowały konsumpcję, kosztem obniżania inwestycji i powiększania długu publicznego.

Słowacja jest jedynym krajem grupy V4, który wszedł do strefy euro. Pozostałe kraje zachowują rezerwę wobec wspólnej waluty. Koalicyjny rząd w Czechach zapowiedział, że do najbliższych wyborów w roku 2017 nie podejmie działań na rzecz wejścia do ERM-2, przedpokoju do strefy euro, zaś po wyborach, jeśli koalicja się utrzyma rząd do roku 2020 opracuje „mapę drogową” przyjęcia euro.

Eurosceptyczny jest też rząd Viktora Orbana. Narodowy Bank Węgier zapowiedział emisję kolejnej serii banknotów forintowych na rok 2018. Rząd nie podejmuje żadnych działań na rzecz wejścia do strefy euro, ale inaczej niż w Czechach i Polsce większość Węgrów opowiada się za wspólną walutą. Według Eurobarometru z kwietnia 2015 r. za euro było 60 proc. Węgrów, a 35 proc. przeciw.

W 2015 r. najszybciej rozwijały się Czechy

Czechy dopiero w drugiej połowie 2013 roku wyszły z długotrwałej recesji, która była wynikiem polityki oszczędnościowej oraz złej koniunktury w krajach Europy Zachodniej. Rząd Petra Necasa (sprawował urząd od lipca 2010 do lipca 2013 r.) podniósł podatki i obciął wydatki inwestycyjne, co pozwoliło obniżyć deficyt i dług publiczny i stworzyć dobre warunki do ekspansji gospodarczej, która trwa od roku 2014. W ubiegłym roku Czechy osiągnęły najwyższy wzrost w regionie. Stabilna gospodarka została doceniona przez rynki finansowe – rentowność obligacji rządowych jest niższa niż niemieckich.

Według ostatnich informacji, przekazanych przez Český Statistický Úřad wzrost gospodarczy w II kwartale 2016 r. zwolnił i wyniósł w stosunku do II kwartału 2015 r. 2,6 proc., wobec 3 proc. w I kwartale. Spowolnienie jest spowodowane głównie spadkiem nakładów inwestycyjnych o 4,5 proc., które nastąpiło na skutek mniejszej absorbcji funduszy unijnych. Niewielki był też wzrost konsumpcji – o 2,2 proc. Największy udział we wzroście PKB miał eksport, którego dynamika wyniosła 5,7 proc., a dynamika importu 3,1 proc.

Wskaźniki wyprzedające wskazują, że w II półroczu wzrost się utrzyma na podobnym poziomie, co w pierwszym. Wskaźnik PMI wyniósł ponad 50 (w lipcu był poniżej 50). Poprawiły się nieco wskaźniki nastrojów inwestorów i konsumentów, aczkolwiek są one poniżej średniej wieloletniej.

Węgry do gospodarki podchodzą nieortodoksyjnie

Rząd węgierski, na którego czele od 2010 roku stoi Viktor Orban próbuje prowadzić nieortodoksyjną politykę gospodarczą, której celem jest przyspieszenie wzrostu i zrównoważenie gospodarki. Sektor finansów publicznych został częściowo zrównoważony, dzięki przejęciu przez państwo oszczędności funduszy emerytalnych, a także podniesieniu podatków. Przychody sektora instytucji rządowych i samorządowych wzrosły z 44,3 proc. PKB w roku 2011 do 48,7 proc. PKB w roku 2015. Obniżone zostały podatki dochodowe, lecz podniesiony VAT do najwyższego poziomu w Unii Europejskiej – 27 proc.

Rząd Węgier wprowadził specjalne podatki, sektorowe, lecz stopniowo je wycofywał lub modyfikował. Starał się przyciągnąć inwestorów zagranicznych do określonych dziedzin gospodarki, np. przemysłu motoryzacyjnego. Od 2011 roku prowadzony jest program prac publicznych. Bezrobotni, którzy po upływie 180 dni od utraty pracy nadal chcą otrzymywać zasiłek, zobowiązani są brać udział w pracach publicznych w wymiarze co najmniej 4 godzin dziennie. Efektem programu był wyraźny spadek stopy bezrobocia.

Narodowy Bank Węgier (MNB) prowadzi niekonwencjonalną politykę pieniężną. W latach 2012-2016 stopy procentowe zostały obniżone o ponad 5 punktów procentowych. W roku 2015 stopy były obniżane sześciokrotnie, a w 2016 trzykrotnie i podstawowa stopa wynosi 0,90 proc. W celu wspierania inwestycji małych i średnich przedsiębiorstw MNB wprowadził w 2013 roku program Funding for Growth Scheme (FGS) – udzielił bankom komercyjnym nieoprocentowanych pożyczek, które to środki banki zobowiązały się udostępnić przedsiębiorstwom w formie niskooprocentowanych kredytów (na poziomie do 2,5 proc. w skali rocznej).

Pomimo FGS, kredyty dla sektora prywatnego zmniejszały się. Było to skutkiem trudnej sytuacji banków obciążonych kosztami przewalutowania kredytów walutowych. We wrześniu 2016 r. MNB podjął decyzję o zmniejszeniu depozytów, trzymanych w banku centralnym przez banki komercyjne, by zmusić je do zwiększenia akcji kredytowej.

Największym osiągnięciem polityki Orbana było zmniejszenie zależności gospodarki węgierskiej od kapitału zagranicznego. Poprawa była wynikiem znacznej nadwyżki, jaką osiągają Węgry od czterech lat na rachunku bieżącym bilansu płatniczego, a także niskich stóp procentowych na rynkach światowych.

W roku 2014 Węgry osiągnęły najwyższe tempo wzrostu spośród krajów EŚW – 3,6 proc., ale w roku 2015 spadło ono do 2,9 proc. W I kwartale 2016 r. PKB wzrósł w stosunku do I kwartału 2015 r. o 0,9 proc., a w II o 2,6 proc. Wskaźniki wyprzedzające sugerują jednak, że przyspieszenia w gospodarce węgierskiej nie ma. W sierpniu minister gospodarki Mihály Varga zapowiedział, że na jesieni rząd przedstawi pakiet reform, które mają obejmować obniżenia składek socjalnych, płaconych przez pracodawców i reformę rynku pracy.

Słowacja dobrze daje sobie radę w strefie euro

Pomimo obecności w strefie euro gospodarka słowacka dość dobrze zniosła światowy kryzys finansowy. Inaczej niż większość krajów strefy euro nie zanotowała w roku 2012 drugiej recesji. Wprawdzie wzrost gospodarczy jest wyraźnie niższy niż przed rokiem 2008, ale i tak jest jednym z najwyższych w Europie.

W tym roku wzrost gospodarki Słowacji będzie niższy niż w ubiegłym, gdy przyspieszył na skutek absorbcji funduszy unijnych. W I kwartale wyniósł 3,3 proc., a w II kwartale 3,7 proc. Według prognoz w całym roku wzrost wyniesie ok. 3,2 proc.

Głównym motorem wzrostu jest silna konsumpcja i dobre wyniki handlu zagranicznego. W połowie sierpnia rząd przedstawił projekt budżetu na rok przyszły i prognozy na lata następne, według których w 2019 roku Słowacja osiągnie niewielką nadwyżkę fiskalną. W roku obecnym deficyt jest planowany na poziomie 2,0 proc., a w roku przyszłym 1,7 proc.

Polska najlepsza na dłuższym dystansie

W ostatnich pięciu latach polska gospodarka, mimo wyraźnego spowolnienia w porównaniu z okresem sprzed 2008 roku, rozwijała się najszybciej spośród gospodarek grupy V4. W ciągu pięciu lat urosła o 15,7 proc., gospodarka słowacka o 12,4 proc., węgierska o 8,8 proc., czeska o 7,2 proc. Polska uniknęła w tym okresie recesji, aczkolwiek w roku 2013 była blisko niej.

Największym problemem makroekonomicznym są niestabilne finanse publiczne. Dług publiczny rośnie z każdym rokiem nie tylko w liczbach bezwzględnych, ale także w relacji do PKB. Obniżka długu jaka nastąpiła w roku 2014 wynikała z przejęcia przez państwo oszczędności OFE.

Wzajemne więzi handlowe nie takie mocne

Kraje grupy V4 łączy historia, ale także gospodarcza. Czechy, Słowacja i Węgry, były przez kilkaset lat częścią Cesarstwa Austriackiego, a wraz z Polską przez kilkadziesiąt lat wchodziły w skład organizacji gospodarczej RWPG. Czechy i Słowacja były w XX wieku jednym państwem. Więzi handlowe między krajami V4 powinny być zatem bardzo silne.

Dla wszystkich tych krajów najważniejszym partnerem są jednak Niemcy, których udział zarówno w eksporcie, jak i imporcie krajów grupy wyszehradzkiej jest z reguły kilkakrotnie większy niż kolejnych partnerów. Na Niemcy przypada jedna czwarta obrotów handlowych Polski, 27 proc. obrotów Węgier i Czech i 20 proc. obrotów handlowych Słowacji.

Silne więzy handlowe łączą jedynie Czechy i Słowację, kraje które dopiero przed 23 laty się rozdzieliły. I dla nich jednak Niemcy to partner numer 1. Dla Słowacji Czechy są drugim najważniejszym partnerem zarówno w eksporcie, jak w imporcie, dla Czech Słowacja jest drugim największym odbiorcą ich towarów, ale zaledwie 4,7 proc. czeskiego importu pochodzi ze Słowacji.

Inwestorzy przychodzą skądinąd

Również w inwestycjach bezpośrednich w krajach V4 przeważa kapitał z Europy Zachodniej. W Polsce do końca 2014 roku najwięcej zainwestował kapitał holenderski, a na kolejnych miejscach: niemiecki, luksemburski, francuski, hiszpański, włoski, cypryjski, austriacki, amerykański, brytyjski. Firmy węgierskie zainwestowały 648 mln euro, słowackie 337 mln euro, a czeskie 172 mln euro. Więcej zainwestowały firmy z krajów bardziej odległych: Malty (733 mln euro), Norwegii (1,032 mld euro), Finlandii (1,5 mld euro), Danii (blisko 3 mld euro).

W Czechach na pierwszym miejscu w końcu 2014 roku (danych za rok 2015 jeszcze Narodowy Bank Czech nie opublikował) jest kapitał holenderski, a na kolejnych: austriacki, niemiecki, luksemburski, francuski, szwajcarski, cypryjski, słowacki, amerykański. Polskie inwestycje do końca roku 2014 wyniosły w Czechach 1314 mld euro, co stawia nas na 13 miejscu.

Narodowy Bank Słowacji podaje informacje o inwestycjach bezpośrednich tylko do roku 2008. Do tego roku największe inwestycje bezpośrednie poczyniły firmy holenderskie, a na kolejnych miejscach był kapitał: austriacki, włoski, węgierski, czeski, cypryjski, luksemburski, koreański, amerykański, francuski.

Na Węgrzech najwięcej kapitału zainwestowały firmy holenderskie, a na kolejnych miejscach są: niemieckie, austriackie, irlandzkie, brytyjskie, belgijskie, cypryjskie, , francuskie, włoskie, japońskie. Polskie firmy zainwestowały 204 mln euro, czeskie 96 mln euro, słowackie 83 mln euro.

Gospodarki czterech krajów grupy wyszehradzkiej są do siebie podobne. Mają wysoki udział przemysłu w PKB, starają się przyciągnąć inwestycje zagraniczne, konkurując wzajemnie w tej dziedzinie – który kraj zaoferuje najlepsze warunki. Są uzależnione od importu surowców energetycznych (głównie z Rosji) i szukają rynków zbytu przede wszystkim w Europie Zachodniej. Przy całej sympatii – nie widać na razie warunków do głębszej integracji gospodarczej krajów Wyszehradu.


Tagi


  • ▌▌Socjalizm+ niszczy Polskę ▌▌ pisze:

    ▌▌Jeśli tekst ma być bazą prognoz na przyszłość, to już teraz wszystkie podane statystyki powinny uwzględniać Brexit i powstanie nowej, „niemieckiej UE”, a nie żyć przeszłością.

    W nowej sytuacji ogromnego znaczenia nabierze „silna grupa wsparcia” — w zmniejszonej Unii przeżywającej silne turbulencje: odgórne naciski oraz oddolne ruchy odśrodkowe ważne miejsce będzie miała grupa mówiąca jednym głosem.

    .

    Gospodarki V4 są wysoce substytucyjne, w niskim stopniu komplementarne (dziedzictwo autarkii RWPG).

    ● Jednocześnie Czechy i Węgry mają o wiele głębsze związki z obszarem niemieckim (Austro-Węgry i Rzesza), stąd mogą być rozgrywane zarówno politycznie, jak gospodarczo.

    ● Słowacja przyjęła euro.

    „Wprawdzie wzrost gospodarczy jest wyraźnie niższy niż przed rokiem 2008, ale i tak jest jednym z najwyższych w Europie.”

    Przecież taki homeopatyczny „wzrost” to porażka! Całkowicie błędny punkt odniesienia! Z punktu widzenia gospodarki goniącej świat nie można chwalić perspektyw dogonienia czołówki za jakieś… 1500 lat. Punktem odniesienia muszą być Korea, Chiny, itd., a nie zdychająca w domu starców Europa.

    ● My z kolei — jako zbankrutowany, autarkiczny post-PRL — jesteśmy niestety samotną wyspą, która od nowa buduje relacje ze wszystkimi po trochu (w sumie słusznie), ale z nikim szczególnie (co najwyżej będąc bezmózgim polipem, który w sojuszu egzotycznym całkowicie jednostronnie politycznie przylepił się do burty USA, a politycznie i gospodarczo do burty RFN i ew. któregoś dnia razem z nią pójdzie na dno).

    „Polska uniknęła w tym okresie recesji, aczkolwiek w roku 2013 była blisko niej.”

    Nie pamiętam na czym ostatecznie stanęło, ale był temat, że brak recesji był jednak oszustwem księgowym — mieliśmy techniczną recesję, tylko rząd postanowił jednak poprzesuwać pozycje między okresami tak, żeby propaganda wyglądała stale „na zielono”. Zresztą rękę podaje już sama Unia pozwalając do PKB dopisywać wzięte z sufitu przestępczość i prostytucję — od tego zaczyna się upadek (czy raczej od tego zawsze zaczyna się maskowanie początku nieuniknionego upadku…). („Recepta sekretarza KC Mariana Woźniaka na kryzys: «Przestańmy o nim mówić»” — „Mała Polska” nr 22, 1986).

    .

    ▌▌Są pewne szanse na dalsze rozszerzanie V4 na północ i na południe bez utraty spójności. Być może dałoby się nawet ustalić mechanizm wspólnego głosowania będący obroną na analogiczny dyktat Berlina, który zdobywa nadmierną przewagę syndykalistyczną metodą kolejnych pakietów kontrolnych:

    ● Berlin samodzielnie ustala priorytety i narzędzia realizacji własnych interesów.

    ● W tandemie z socjalistyczną Francją (swoim junior-partnerem) przeforsowuje większość z nich, na pocieszenie przyjmując którąś z francuskich propozycji — najczęściej tę najbardziej dla samej Francji szkodliwą, co tylko utrwala pozycję junior-partnera względem Niemiec.

    ● Następnie jako najsilniejszy tandem strefy euro — narzucają swój pakiet całej strefie.

    ● Strefa euro przeforsowuje politykę Berlina na forum UE (mimo mniejszościowych udziałów — nawet na bazie — jak widać — zbyt mocno uprzywilejowującego dużych członków UE Traktatu Lizbońskiego!).

    Wielka Brytania wychodzi z takiej Unii, my — zostajemy. A wiec potrzebujemy narzędzi do obrony lub też będziemy musieli grupowo wyjść z takiej Unii, tworząc Unię 2.0, czy raczej cofnąć się do EWG-bis, gdyż autorska agenda Berlina ostatnich lat (którego hegemonię cały czas karmi reszta strefy euro) okazała się śmiertelną pułapką dla UE — tzw. euroentuzjaści zabili Unię.

    .

    ▌▌Hamulcem dla rozwoju V4 okazały się natomiast głęboko ukryte pokłady mentalności postsowieckiej — mocno uśpione, póki żywa była pamięć nędzy RWPG, ale jednocześnie replikowane międzypokoleniowo mimo zepchnięcia do nieświadomości.

    Nowe pokolenie — pozbawione żywej pamięci RWPG, plus zabicie Unii przez politykę Berlina, plus przedłużający się notoryczny kryzys wygenerowany przez wieczny etatyzm/socjalizm Unii Europejskiej zerwały społeczne hamulce i zachęciły do z góry skazanych na porażkę (bo wielokrotnie sprawdzonych w przeszłości) eksperymentów ekonomicznych, szczególnie na Słowacji, na Węgrzech, a od paru lat także w Polsce.

    Wychodzi na to, że nie da się stale utrzymywać społeczeństwa na kursie wzrostu — mentalne pokłady przeszłości co jakiś czas zmuszają do zawrócenia z tej drogi i skoczenia na ślizgawkę w dół. Czyli całkowitym błędem jest stosowana przez niektórych prostacka ekstrapolacja okresu wzrostu na wszystkie możliwe lata najbliższej przyszłości pokazywane jako „neutralny punkt docelowy” — pozwalając na realizację społecznych emocji musimy się liczyć ze wzrostem typu: trzy kroki do przodu, dwa do tyłu — wszyscy tzw. reformatorzy nie wykonali zadania dostatecznego odcięcia kotwicy przeszłości, tak żeby z jednej strony przeszłość nie mogła już nigdy więcej ciągnąć w dół, a z drugiej — wybitna efektywność nowego świata w ogóle nie kazała myśleć o powrocie do skazanych na porażkę (tyle że odsuniętą w czasie) eksperymentów gospodarczych.

    .

    ▌▌Stąd też masowa emigracja i bezpowrotna utrata tych najbardziej wartościowych, którzy mogli być stabilizatorami nowej gospodarki: nieskrępowanej, przedsiębiorczej, innowacyjnej, turbo-rozwojowej…

    (M.in. także dzięki rencie niesamowitego zacofania będącego efektem półwiecza socjalizmu oraz nieefektywności etatystycznych rozwiązań UE — zamiast latynoskiego oligarchicznego etatyzmu mogliśmy mieć turbo-kapitalizm w 100% dzielący się nagrodą za efekt z jego wytwórcami — najlepszy motywator do pozostania najlepszych w kraju. Cóż — nie odrobiliśmy dostatecznie lekcji lustracji—dekomunizacji—likwidacji patologicznych struktur—uwolnienia gospodarki. Zamiast tego była wiara mentalnego pół-niewolnika [utwierdzana przez oligopol zakłamanych mediów], że teraz nasze problemy będzie rozwiązywać Bruksela, bo po prostu nie ma nic lepszego do roboty, no i jest oczywistą krynicą mądrości).

Dodaj komentarz


2 + = osiem

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane