Kapitalizm kolesiów dobiega końca

21.05.2016
Na całym świecie magnaci z koneksjami politycznymi napotykają na coraz trudniejsze warunki. Wygląda na to, że złoty wiek kapitalizmu kolesiów dobiega smętnego końca.


Przed dwoma laty redakcja tygodnika „The Economist” sporządziła wskaźnik kapitalizmu kolesiów. Zrobiliśmy to, aby sprawdzić, czy świat wkroczył w nową erę „baronów rozbójników”, a więc czy dochodzi do powtórki na skalę globalną amerykańskiego „wieku pozłacanego z końca XIX w.

Wyniki okazały się przygnębiające, gdyż świadczyły o tym, że od lat 90. XX w., kiedy na dobre zaczął się proces globalizacji, bardzo się powiększyły majątki miliarderów działających w branżach cechujących się bliskimi stosunkami z władzą, takich jak kasyna, sektor naftowy i budownictwo. W ciągu dwóch dziesięcioleci nastąpił spory wzrost wielkości majątków tych magnatów wyrażonej jako odsetek światowego PKB, a także jako część łącznego majątku miliarderów.

Miliarderzy mniej pewni swego

Teraz jednak wygląda na to, że ten nowy złoty wiek kapitalizmu kolesiów dobiega smętnego końca. W Londynie Vijay Mallya, indyjski magnat włosami w kitkę, musi walczyć, by nie zostać deportowanym do Indii, gdzie władze grzebią w jego upadłym imperium. W 2015 roku w São Paulo aresztowano szefów Odebrechtu, największej brazylijskiej firmy budowlanej, po czym przetransportowano ich samolotem na rozprawę sądową w Kurytybie, mieście na południu Brazylii, gdzie w aferze korupcyjnej bada się nieuczciwe transakcje zawarte z Petrobrasem, państwowym koncernem naftowym.

Przez ten skandal, w który zamieszani są politycy kilku ugrupowań – w tym rządzącej Partii Pracujących (PT) – pogarsza się położenie brazylijskiej prezydent Dilmy Rousseff, której i bez tego już grozi jej impeachment.

Trwa dochodzenie w sprawie odpowiadającego przed premierem Malezji funduszu inwestycyjnego 1MDB, któremu zarzuca się oszustwa na światową skalę. Zwolennicy Rodriga Dutertego, który 9 maja wygrał wybory prezydenckie na Filipinach liczą, że otworzy on feudalny system polityczny, który umożliwił bujny rozkwit kapitalizmu kolesiów. W Chinach szefowie przedsiębiorstw prywatnych i państwowych są obecnie systematycznie przesłuchiwani. To część realizowanego przez przewodniczącego Xi Jinpinga programu mającego doprowadzić do usunięcia „tygrysów” (jego własna rodzina w wyniku tych czystek pozostała w zasadzie bez konkurentów). Na całym świecie w następstwie skandalu Panama Papers ujawniono finansowe kombinacje magnatów w rajach podatkowych. 

Także klimat gospodarczy nie sprzyja magnatom działającym w sektorach bliskich kapitalizmowi kolesiów. Mocno spadły ceny towarów masowych, a wraz z nimi wartość kopalń, hut i koncesji na wydobycie ropy. Straciły waluty krajów rynków wschodzących i akcje tamtejszych spółek. W Azji skończył się długotrwały boom na rynku nieruchomości.

To wszystko spowodowało systematyczne kurczenie się majątku miliarderów-kolesiów (do 1,75 bln dol.), czego dowodzi nasz wskaźnik, który właśnie zaktualizowaliśmy. Od 2014 r. daje to spadek o 16 proc.

W krajach zamożnych majątek należący do osób z tego sektora pozostaje mniej więcej stały (około 1,5 proc. PKB). W gospodarkach wschodzących zmalał do 4 proc. PKB (z 7 proc. w 2008 r., kiedy był szczytowy). Do tego przybywa składników majątku przenoszonych z branż ulubionych w kapitalizmie kolesiów do sektorów czystszych, np. dóbr konsumpcyjnych.

Pomimo tego spowolnienia za wcześnie jeszcze na stwierdzenie, że era kapitalizmu kolesiów się skończyła – i nie tylko dlatego, że Amerykanie być może wybiorą na prezydenta Donalda Trumpa, miliardera, którego działalność w kasynach Atlantic City i manhattańskiej dżungli nieruchomości zapewniła mu 104. miejsce na naszej liście osób osiągających największe korzyści z sektorów kapitalizmu kolesiów.

Mechanizm działania kolesiów

Sporządzamy wskaźnik kapitalizmu kolesiów, ponieważ pewne branże są podatne na tzw. poszukiwanie rent czy pogoń za rentą. Ekonomiści używają tych określeń, gdy właściciele któregoś z nakładów produkcyjnych – ziemi, siły roboczej, maszyn i kapitału – osiągają wyższe zyski, niż uzyskaliby na konkurencyjnym rynku. Aby uzyskiwać renty kapitałowe, powszechnie stosuje się kartele, monopole i lobbing.

Branże, które są na to narażone, często wchodzą z liczne interakcje z władzami państwowymi lub działają na podstawie koncesji przyznawanych przez władze. Należą do nich np. firmy telekomunikacyjne, sektory zasobów naturalnych, nieruchomości, budownictwo i obronność. Pogoń za rentą może się wiązać z praktykami korupcyjnymi, choć bardzo często odbywa się legalnie.

Nasz wskaźnik jest sporządzany na podstawie badań, które prowadzili m.in. Ruchir Sharma z Morgan Stanley Investment Management oraz Aditi Gandhi i Michael Walton z Centrum Badań Polityki z siedzibą w Delhi. Przy jego wyznaczaniu wykorzystuje się informacje o majątkach miliarderów ujęte w rankingach „Forbesa”. Każdego z miliarderów uznajemy za postać reprezentatywną dla kapitalizmu kolesiów albo nie w zależności od branży, w której działa najaktywniej. Łączny majątek zaliczonych do tej grupy miejscowych miliarderów porównujemy następnie z PKB kraju, w którym działają.

Przedstawiamy wyniki uzyskane dla 22 gospodarek. W tym zbiorze znajdują się: pięć największych gospodarek zamożnych, 10 największych gospodarek wschodzących, co do których dysponujemy wiarygodnymi danymi, oraz wybrane inne kraje, w których kapitalizm kolesiów powoduje problemy.

Sporządzając nasz wskaźnik, nie dążymy do tego, aby uwzględniać wykroczenia czy drobne przestępstwa popełniane dla korzyści majątkowych, np. łapówki za przyspieszenie sprawy w urzędzie czy unikanie kar za wykroczenia drogowe, co w wielu miejscach jest zwyczajnym zjawiskiem.

W świecie zamożnym jest wielu miliarderów, lecz mniej osób z sektorów kapitalizmu kolesiów. Tylko 14 proc. majątków miliarderów bierze się z branż w wielkim stopniu nastawionych na osiąganie rent majątkowych. Wall Street nadal budzi kontrowersje w USA, ale tamtejsi magnaci częściej pojawiają się w przemówieniach wygłaszanych podczas kampanii populistycznych polityków niż w rankingach miliarderów.

Bankowość opartą na przyjmowaniu wkładów uznajemy za branżę charakterystyczną dla kapitalizmu kolesiów z powodu domyślnych gwarancji państwowych, a gdybyśmy do tego dorzucili miliarderów z funduszy hedgingowych i innych finansistów, odsetek majątków należących do amerykańskich miliarderów, którzy zbili fortuny w branżach nastawionych na osiąganie rent majątkowych, wzrósłby z 14 proc. do 28 proc.

George Soros, zdecydowanie najzamożniejszy gracz w lidze funduszy hedgingowych, ma tyle samo co stosunkowo mało znany Phil Knight, który sprzedaje buty treningowe marki Nike. Majątek Sorosa jest trzykrotnie mniejszy od tego, który Bill Gates zbił, działając w branży najnowszych technologii.

Alert dla krajów rozwijających się

Kraje rozwijające się wytwarzają 43 proc. światowego PKB, ale ze światowego majątku uzyskanego w branżach kapitalizmu kolesiów jest w nich 65 proc.

Z dużych krajów Rosja nadal wypada najgorzej, co wynika z korupcji i zależności od zasobów naturalnych. W ostatnich dwóch latach zmalały tam (wyrażone w dolarach) zarówno majątki pochodzące z branż kapitalizmu kolesiów, jak i PKB, co jest konsekwencją wielkiego spadku wartości rubla. Stosunek tych sum nie zmienił się znacznie od 2014 r.

Również Ukraina i Malezja nadal źle wypadają w tym zestawieniu. W obu tych krajach kapitalizm kolesiów doprowadził do niestabilności politycznej.

Jeśli ktoś spróbuje dać łapówkę urzędnikowi singapurskiemu, prawdopodobnie zostanie aresztowany, ale i tak to miasto-państwo wypada słabo, gdyż pełni funkcję ośrodka aktywności biznesowej dla mniej zważających na prawo sąsiadów, a także z powodu klanów działających w sektorach nieruchomości i bankowości.

Wygląda na to, że poprawia się w Indiach, co jest obiecujące. W 2008 r. majątki miliarderów działających w branżach kapitalizmu kolesiów wynosiły 18 proc. PKB (Indie były na równi z Rosją). Obecnie ta wielkość wynosi 3 proc., jest więc zbliżona do wyniku Australii. Gwałtowny spadek cen towarów masowych spustoszył bilanse działających w branży górniczej magnatów z indyjskiego Dzikiego Zachodu. Władze zaczęły ostro zwalczać praktyki wykorzystywania urzędów do osiągania korzyści osobistych, a bank centralny wywiera presję na państwowych kredytodawców, aby przestali przyznawać magnatom lukratywne transakcje.

Olbrzymia większość majątków należących do indyjskich miliarderów bierze się teraz z branż otwartych – farmaceutycznej, motoryzacyjnej i dóbr konsumpcyjnych. Najsłynniejszymi postaciami symbolizującymi indyjski kapitalizm przestali być hołubieni potomkowie miejscowych dynastii biznesowych, zastąpili ich założyciele witryny Flipkart działającej w branży handlu internetowego.

Chiny walczą z magnatami wybiórczo

W kategoriach absolutnych w Chinach (z Hongkongiem) jest obecnie najwięcej na świecie majątku pochodzącego z branż kapitalizmu kolesiów – jego wartość wynosi 360 mld dol. Przez krytyczne nastawienie prezydenta Xi Jinpinga wobec gier hazardowych mocno oberwali magnaci hazardu z Makau. Li Hejun, magnat branży energetycznej, stracił większość posiadanego majątku. W branżach nastawionych na osiąganie rent majątkowych wyłaniają się jednak nowi miliarderzy.

Jest wśród nich Wang Jianlin z działającej na rynku nieruchomości firmy Dalian Wanda, który mówi o sobie, że jest zamożniejszy od Li Ka-shinga, czołowego hongkońskiego biznesmana. Gdy jednak zbite w Chinach majątki porówna się z PKB tego kraju, okazuje się, że państwo to zajmuje dopiero 11. miejsce w naszym rankingu.

Państwo Środka pozwala dostrzec dwie poważne wady stosowanej przez nas metody. Po pierwsze uwzględniamy tylko osoby, które deklarują, że posiadają ponad 1 mld dol., a przecież w świecie kapitalizmu kolesiów jest bardzo wiele mniej zamożnych osób, a np. w Chinach mądrość nakazuje nie rzucać się w oczy.

Po drugie naszej klasyfikacji branż nieuchronnie brakuje subtelności rozróżnień. Holenderskim przedsiębiorstwom wchodzącym w interakcje z państwem prawdopodobnie nie można niczego zarzucić, ale w Chinach miliarderzy z wszystkich sektorów działają dzięki błogosławieństwu partii komunistycznej. Gdyby majątki wszystkich chińskich miliarderów uznano za pochodzące z sektorów nastawionych na osiąganie rent majątkowych, Chiny zajęłyby w tym rankingu 5. miejsce.

Ostatni z wielkich

Niewielka poprawa wskaźnika może się brać z tego, że kapitalizm kolesiów był tylko pewnym etapem, przez który przechodziła światowa gospodarka podczas procesu globalizacji. Lata 2000–2010 były okresem wielkich przepływów kapitału między krajami, przez co wzrastały ceny aktywów, szczególnie nieruchomości. Rozmach w chińskim budownictwie spowodował wzrost cen towarów masowych. W okresie olbrzymiego boomu nie radziły sobie instytucje polityczne i prawne. Spowodowało to, że ludziom o dobrych koneksjach zapewniano przywileje – uzyskiwali dostęp do pasm telekomunikacyjnych, tanich kredytów i terenów.

Impreza się jednak skończyła. Odbywające się na wyjątkową skalę uprzemysłowienie Chin było procesem jednorazowym, a światowe przepływy kapitałowe częściowo wynikały z założenia, że pewne banki są zbyt duże, aby upaś, co później ograniczono.

Optymiści mogą także zwracać uwagę na to, że kapitalizm kolesiów wywołał wrogą reakcję powiększającej się klasy średniej w gospodarkach wschodzących – od łomoczących w garnki i patelnie na ulicach Brazylijczyków po głosujących na Arvinda Kejriwala, niezależnego działacza walczącego z korupcją, mieszkańców Indii. Te reakcje społeczne przypominają amerykańskie ruchy sprzeciwu sprzed stulecia. Po „wieku pozłacanymˮ (koniec XIX w.) na początku XX w. nastała era progresywna, kiedy przyjęto ustawy antymonopolowe.

Nadal jednak są poważne powody do zaniepokojenia z powodu kapitalizmu kolesiów. Niektóre kraje, np. Rosja, się cofają. Jeżeli kiedyś dojdzie do tego, że światowy wzrost gospodarczy znów przyspieszy, ceny towarów masowych też pójdą w górę, a tym samym także renty, które można dzięki nim uzyskać.

W krajach zaprowadzających porządek we własnych systemach albo tam, gdzie społeczeństwa zdecydowanie domagają się oczyszczenia terenu (np. w Brazylii, Meksyku i Indiach), reformy są trudne. Partie wykorzystują nielegalne finansowanie. Sądy mają do rozpatrzenia ogrom spraw, które dopiero po wielu latach trafią na wokandę, a państwowe banki utknęły w pętlach czasowych.

We wszystkich gospodarkach wschodzących reakcją na wolniejszy wzrost gospodarczy prawdopodobnie będą dalsze prywatyzacje – czy to saudyjskiego koncernu naftowego Saudi Aramco, czy indyjskich banków. W latach 90 XX w. wadliwe prywatyzacje należały do najważniejszych źródeł majątków osób działających w branżach kapitalizmu kolesiów.

Nowe technologie na celowniku

Bacznie obserwować trzeba ponadto branżę najnowszych technologii. Przygotowując nasz wskaźnik, zakładamy, że ten sektor jest stosunkowo wolny od ingerencji rządów, a przez to mniej podatny na działalność mającą zapewniać renty majątkowe. Słuszność tego założenia jest jednak sprawdzana. Alphabet, spółka-matka koncernu Google, znalazła się wśród najpotężniejszych lobbystów działających w Waszyngtonie i nieustannie prowadzi w Europie pertraktacje nad przepisami antymonopolowymi i podatkami. Uber na całym świecie wdaje się w starcia z powodu regulacji.

Jack Ma, szef Alibaby, gigantycznej chińskiej firmy działającej w sektorze handlu internetowego, jest chroniony przez państwo przed zagraniczną konkurencją, a teraz sporą część swojego majątku zawdzięcza udziałowi posiadanemu w Ant Financial, powiązaną z Alibabą spółką prowadzącą system płatności o wartości 60 mld dol. Najwięcej zainwestowały w nią chińskie państwowe fundusze majątkowe i ubezpieczeń społecznych.

Gdyby branżę najnowszych technologii należało uznać za sektor należący do kapitalizmu kolesiów, majątki uzyskiwane z branż zapewniających renty majątkowe byłyby większe, a do tego na Zachodzie stale by wzrastały. Dopiero się przekonamy, czy branża najnowszych technologii będzie ewoluować w tym kierunku. Jedno jednak jest pewne: podobnie jak sam kapitalizm, biznesmani goniący za rentami dostosują się do zmienionej sytuacji.

© [2016] The Economist Intelligence Unit Limited.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Artykuł opublikowany na licencji, tłumaczenie NBP. Oryginał w j. angielskim znajduje się w bazie www.viewswire.com


Tagi


  • Estus pisze:

    Czyli u nas jest całkiem nieźle :), a przynajmniej było – w 2006 roku. Niemcy oczywiście bez kolesiostwa.
    A obecne dane Gospodarcze z Polski są całkiem niezłe:
    http://www.fxmag.pl/artykul/dane-dot-polskie-gospodarki-i-oczekiwania-wzgledem-nastepnych-kwartalow

  • Romuald Myga pisze:

    Kapitalizm kolesiów wynika z idei sumeryjskiej bankowości kapłańskiej aktualnie twórczo rozwiniętej przez rodziny bankowe o chazarskiej ideologii sprawiedliwości społecznej. To tak troszkę ideologicznie ale sięgające samego sedna problemu

  • Romuald Myga pisze:

    Ciekawa byłaby analiza na 2016 rok bo po 2006 weszło w życie poluzowanie ilościowe quantitative easing QE szacowany na ponad 300 bilionów pustego pieniądza głównie w kieszeniach przekręt Asus USA i zachodniego świata kapitalistycznego

Dodaj komentarz


× siedem = 21

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane