• Obserwator Finansowy

Handel trzeba liberalizować ostrożnie

31.08.2016
Handel nie wpływa na wzrost globalnego PKB, to wzrost PKB wpływa na handel – wynika z badań prof. Leona Podkaminera. Rozwiązaniem nie jest jednak protekcjonizm, a globalne porozumienie, które sprawi, że państwa wymieniać będą towary za towary, a nie towary za długi.

prof. Leon Podkaminer (Fot. WIIM)


– Mamy do czynienia z aksjomatem, że handel napędza wzrost. Nawet praktyka działania Światowej Organizacji Handlu czy negocjacje umowy TTIP biorą się z tego, że ten aksjomat jest traktowany jako pewnik – tak rozpoczął swój wykład w Narodowym Banku Polskim prof. Leon Podkaminer, polski ekonomista pracujący od lat w Wiedeńskim Instytucie Międzynarodowych Porównań Gospodarczych, były współpracownik prof. Kazimierza Łaskiego.

Zdaniem Podkaminera aksjomat ten należy obalić. Handel, owszem, napędza wzrost w niektórych krajach, ale dzieje się to kosztem ich partnerów gospodarczych. Nikt zaś nie bada czy korzyści tych, którzy na handlu zyskują przewyższają straty tych, którzy na nim tracą. Słowem nikt nie bada czy cała globalna gospodarka wychodzi z tego na plus.

Tymczasem nawet proste zebranie danych Banku Światowego pokazuje, że choć handel (wyrażony jako eksport w stosunku do Produktu Światowego Brutto) w ostatnich latach rósł, to tempo wzrostu Produktu Światowego Brutto na głowę systematycznie się obniżało.

Profesor Podkaminer zbadał to dokładniej na szeregu czasowym lat 1987-2008, a potem 1987 – 2014 (tak aby pominąć nadzwyczajne wydarzenia jak choćby szok naftowy lat 70.). Doszedł do wniosku, że handel może mieć nawet lekko negatywny wpływ na PKB. Małe sprzężenie zwrotne pojawia się tylko jeśli ceny nominalne zamienimy na realne (a więc z parytetem siły nabywczej), ale dotyczy to tylko krótkiego okresu. W dłuższym potwierdza się zasada, że handel nie przyczynia się do wzrostu PKB.

Wyjaśnień profesor Podkaminer szuka w naturze obecnej globalizacji. Po pierwsze w rosnącej niestabilności handlu, który zamiast wymiany towarowej często jest wymianą towarów za długi. Po drugie w zjawisku nazwanym race to the bottom, czyli pędzie do jak najniższych płac i inwestycji publicznych, którego skutkiem jest chroniczny deficyt zagregowanego popytu.

Do tych wniosków można też dojść drogą eliminacji, bo szukanie wyjaśnień po stronie podażowej zawodzi. Ciężko o deficycie siły roboczej przy dużym światowym bezrobociu, albo nadzwyczajnej stagnacji produktywności, gdy według prawa Kaldora-Verdoorna ją też określa PKB, albo o wyczerpywaniu się jakichś niezastępowalnych zasobów naturalnych.

Z korelacji prof. Podkaminera wynika też, że wiele przesady jest w mówieniu o tym, że gdy Chiny kichają reszta świata łapie katar. Owszem – mogą tak reagować rynki finansowe, ale wyizolowana teoretycznie realna gospodarka nie powinna. Okazuje się bowiem, że związek pomiędzy PKB Chin a PKB reszty świata jest ujemny – gdy PKB Chin rośnie, PKB reszty świata spada i odwrotnie – gdy Chiny zwalniają, PKB reszty świata teoretycznie powinien rosnąć. Chiny i świat są bowiem obszarami konkurencyjnymi, a nie współpracującymi.

– Nie proponuję pełnego protekcjonizmu. Handel może być rzeczą pozytywną, ale należy go realizować w taki sposób aby zapobiegać narastaniu wzajemnie niezbilansowanych deficytów. To jest zresztą oryginalnie idea Keynesa, który chciał karać kraje, które mają nadwyżkę, a nie te które mają deficyt – mówił naukowiec w części poświęconej rekomendacjom.

– To rada niemożliwa do zrealizowania w skali jednego kraju, może z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych. To powinno być nowe podejście globalne, nowe Bretton Woods, które ureguluje nadwyżki handlowe, ale też przepływy kapitałowe i skończy z konkurencją płacami. Oczywiście w obecnej sytuacji ciężko sobie wyobrazić jego powstanie – podsumował.

>>Prezentacja z seminarium na stronie NBP


Tagi


  • ▌▌Socjalizm+ niszczy Polskę ▌▌ pisze:

    ▌▌„choć handel (wyrażony jako eksport w stosunku do Produktu Światowego Brutto) w ostatnich latach rósł, to tempo wzrostu Produktu Światowego Brutto na głowę systematycznie się obniżało.”

    Argument demagogiczny — nienaukowy, plus żonglerka statystykami oderwanymi od tematu. Naukowe badanie porównawcze powinno analizować wyniki gospodarek sztucznie odciętych od światowego handlu. I wówczas zachęcam do poszukiwań takich gospodarek z powodzeniem produkujących własne procesory, nowoczesną broń, środki łączności i transportu, smartfony, automaty, roboty, itd…

    .

    .

    .

    ▌▌ „potwierdza się zasada, że handel nie przyczynia się do wzrostu PKB.”

    A przy okazji przebija tu typowy u keynesistów:

    ● kult państwowego popytu bez względu na jego ekonomiczną racjonalność;

    ● kult statystyki PKB.

    .

    .

    .

    ▌▌ „Z korelacji prof. Podkaminera wynika też, że wiele przesady jest w mówieniu o tym, że gdy Chiny kichają reszta świata łapie katar.”

    Od dawna się dziwiłem tej dziennikarskiej łopatologii — to Chiny obsługują popyt świata, a nie na odwrót, stąd nieprzesadne znaczenie koniunktury w Chinach (np. tracących na rzecz tańszych podwykonawców).

    .

    .

    .

    ▌▌ „Handel może być rzeczą pozytywną, ale należy go realizować w taki sposób aby zapobiegać narastaniu wzajemnie niezbilansowanych deficytów.”

    Wolność gospodarcza sama w najlepszy możliwy sposób realizuje ten postulat — podwyższając koszty obsługi zadłużenia i obniżając siłę nabywczą — należy więc tylko dbać o to, by ani państwo, ani najwięksi gracze zewnętrzni nie fałszowali tego najlepszego istniejącego mechanizmu.

    .

    .

    .

    ▌▌ „nowe Bretton Woods, które skończy z konkurencją płacami.”

    Nowy paradygmat lewicy państw kolonialnych — jak ubrać w piękne hasła okradzenie z możliwości bogacenia się przez Murzyna?

    Idealnie by było tak zoperować mu świadomość, żeby sam z tego zrezygnował…

Dodaj komentarz


× dziewięć = 54

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane