Fed należy (ostrożnie) zreformować

31.05.2016
Następny prezydent USA powinien unowocześnić System Rezerwy Federalnej. Na początek Fed należy całkowicie uwolnić od wpływów sektora prywatnego.

(infografika OF/BR)


Po najgorszym kryzysie finansowym niemal od stulecia to było nieuchronne: w USA pojawia się coraz więcej koncepcji zreformowania Systemu Rezerwy Federalnej. Niektórzy republikanie chcą, aby decyzje banku centralnego oceniał Urząd Rozliczania Rządu (Government Accountability Office) – instytucja kontrolna Kongresu.

Inni chcieliby jakiegoś modelu umożliwiającego kierowanie polityką pieniężną przez automatycznego pilota, przy czym za każdym razem, gdy Fed wkroczy do akcji, prezes banku centralnego byłby przesłuchiwany przed Kongresem. Najskrajniejsi sceptycy upowszechniają teorie spiskowe, jak Fed powoduje spadek wartości dolara. Ci proponują całkowitą likwidację banku centralnego.

Każde z tych rozwiązań okazałoby się katastrofalne, bo albo zagroziłoby niezależności banku centralnego, albo spowodowałoby swobodny dryf polityki pieniężnej.

Fed się ostanie

Na szczęście prawdopodobni kandydaci na urząd prezydenta wcale nie zamierzają kończyć z Fed. Donald Trump zapowiada, że być może po zakończeniu kadencji Janet Yellen, obecnej prezes Fed, powierzy ten urząd komuś z Partii Republikańskiej. Byłoby to nierozsądne, ale nie rewolucyjne. Hillary Clinton chce zaś zmienić zasady obsadzania stanowisk w zarządach 12 potężnych banków regionalnych wchodzących w skład Systemu Rezerwy Federalnej.

Ma rację. Amerykański bank centralny nie jest popsuty, tylko anachroniczny. System regionalnych banków Fed daje komercyjnym kredytodawcom możliwość wpływania na twórców przepisów regulujących ich branżę i umożliwia wypłaty publicznych pieniędzy prywatnym udziałowcom tych instytucji. Następny prezydent i Kongres powinni to gruntownie zreformować.

Bank jak federacja

Ustanowiony w 1913 r. System Rezerwy Federalnej bardzo wiele zawdzięcza staraniom Cartera Glassa, bardziej znanego z powodu słynniejszej ustawy Glassa i Steagalla, na mocy której rozdzielono bankowość inwestycyjną od bardziej przyziemnej bankowości detalicznej. Wskutek jego działań Stany Zjednoczone nie mają jednej instytucji decydującej o polityce pieniężnej, lecz sieć banków regionalnych pod nadzorem Rady Gubernatorów z siedzibą w Waszyngtonie.

Gdy Glass tworzył System Rezerwy Federalnej, dążył do tego, by nie przyznać waszyngtońskim biurokratom zbyt wiele władzy pozwalającej decydować o sprawach gospodarki. Banki regionalne miały być jak stany, a Rada Gubernatorów miała pełnić funkcję Kongresu. Aby udobruchać bankierów, którzy chcieli, aby rząd nie wtrącał się w ich działalność biznesową, banki miały samodzielnie zapewnić kapitał każdemu regionalnemu bankowi wchodzącemu do systemu rezerwy i mianować 2/3 członków jego zarządu. Ci dyrektorzy mieli z kolei wybierać prezesa. W rotacyjnym systemie prezesi mają pięć miejsc z prawem głosu w Federalnym Komitecie ds. Operacji Otwartego Rynku (FOMC), który ustala obowiązujące w całym kraju stopy procentowe. Te przywileje były konieczne po części z tego powodu, że do 1980 r. członkostwo w systemie rezerwy było dobrowolne.

Korzyści przydziela się nadal. System zapewnia lukratywne transakcje bankom, z których większość uzyskuje pozbawioną ryzyka roczną dywidendę w wysokości 6 proc. od obowiązkowych inwestycji w regionalne banki Fed. To ponad trzy razy więcej od tego, ile amerykański rząd płaci obecnie za kapitał na rynku 10-letnich obligacji. Co prawda 70 największym bankom dywidendę niedawno obniżono, ale około 1,9 tys. mniejszych, które również posiadają część akcji regionalnych banków Fed, nadal czerpie korzyści. Banki posiadające akcje z emisji przeprowadzonych przed 1942 r. otrzymują dywidendy zwolnione z podatku.

Najważniejszym zadaniem regionalnego banku Fed jest nadzór nad bankami działającymi w jego regionie. Dlatego właśnie opracowane przez Glassa rozwiązanie niebezpiecznie się zbliża do systemu, w którym bankierzy sami ustanawiają obowiązujące ich regulacje.

Mamy więc do czynienia nie tyle z tzw. obrotowymi drzwiami między Wall Street a rządem, czyli przepływem pracowników między administracją publiczną a ogromnymi korporacjami branży finansowej, ile ze wspólnym gabinetem. Zasiadający w zarządach regionalnych banków Fed bankowcy nie odpowiadają wprawdzie wprost za regulacje i już nie decydują w głosowaniu o wyborze regionalnego prezesa Fed, lecz banki mianują podejmujących te decyzje zewnętrznych dyrektorów. A bankierzy mogą uczestniczyć w głosowaniu w sprawie zwolnienia prezesa regionalnego banku systemu rezerwy.

To wszystko niepokoi, zwłaszcza od kiedy z powodu politycznego impasu regionalne banki Fed są coraz silniej reprezentowane w FOMC. System zaprojektowano tak, że waszyngtońska Rada Gubernatorów, mianowana przez prezydenta i zatwierdzana przez Senat, ma większość głosów w tym komitecie. Biały Dom jednak obsadzał wakaty powoli, częściowo przez to, że Senat nie chciał współpracować. Np. w 2010 r. izba postanowiła, że Peter Diamond, ekonomista wyróżniony Nagrodą Nobla, nie nadaje się na to stanowisko.

Dlatego przez większość prezydentury Baracka Obamy regionalne banki Fed dorównywały członkom Rady Gubernatorów pod względem potęgi posiadanych głosów. Ma to znaczenie, ponieważ przy wyższych stopach procentowych banki na ogół zyskują. Zasiadający w FOMC prezesi regionalnych banków Fed zwykle należą do zwolenników najostrzejszej polityki pieniężnej, o czym świadczy rozkład głosów przeciwnych w głosowaniach podczas posiedzeń tego komitetu (zob. wykres).

Naprawić system

Następny prezydent może zaprowadzić porządek, zaczynając od realizacji propozycji Clinton. Z Fed należy całkowicie wyrzucić sektor prywatny, kapitały banków Systemu Rezerwy Federalnej powinny pochodzić z pieniędzy publicznych, a zyski banku centralnego należy zatrzymać dla podatników. Bez bankierów w zarządach regionalnych banków Fed bankowi centralnemu nie brakowałoby doświadczonych specjalistów, bo przecież już zatrudnia bardzo wielu byłych bankowców i zawsze może konsultować sprawy z firmami, których działalność jest objęta jego regulacjami.

Niektórzy się obawiają, że każda próba reformy otworzyłaby drzwi wszystkim pozostałym dziwnym koncepcjom. Nie są to obawy bezpodstawne, ale zaangażowanie prywatnego sektora w Fed to woda na młyn krytyków i zwolenników teorii spiskowych. Taki stan rzeczy umacnia podkopujące wiarę w instytucje publiczne przekonanie, że politykę gospodarczą opracowują realizujące egoistyczne cele elity. W dłuższym okresie reforma chroniłaby Fed przed niepożądanymi ingerencjami.

© [2016] The Economist Intelligence Unit Limited.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Artykuł opublikowany na licencji, tłumaczenie NBP. Oryginał w j. angielskim znajduje się w bazie www.viewswire.com


Tagi


  • Romuald Myga pisze:

    Gdy pojawił się konkurent gospodarczy czyli Chiny razem z dalekim wschodem Fed stracił znaczenie jako oszust Ekonomiczny czyli przepompownia pieniędzy od ubogich do bogatych

Dodaj komentarz


9 + trzy =

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane