Wyjście z UE kosztowałoby Brytyjczyków 6 proc. PKB

07.06.2016
W rozpisanym na 23 czerwca referendum Brytyjczycy postanowią, czy wystąpić z Unii Europejskiej. W tym materiale omówiono te gospodarcze konsekwencje ewentualnej decyzji o Brexicie, które ujawnią się po pewnym czasie.

Z Unią czy bez - Brytyjczycy zdecydują już 23 czerwca. (CC By ND camilo rueda lopez)


Jeżeli w referendum zwyciężą zwolennicy wystąpienia z Unii, w gospodarce tego kraju zapanuje niepewność. Przede wszystkim wystąpiłyby olbrzymie wahania notowań na rynku finansowym, ale oprócz tego szybko odnotowano by wpływ tych zmian na rzeczywistą gospodarkę, gdyż gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa ograniczyłyby wydatki do czasu, aż pył osiądzie.

Niepewność i wahania na rynkach

Niepewność co do gospodarczych kosztów decyzji o opuszczeniu UE spowodowałaby gwałtowną wyprzedaż brytyjskich aktywów i znaczący spadek wartości funta. Ta deprecjacja byłaby najpoważniejsza w tygodniach następujących bezpośrednio po Brexicie, ale w prognozach obejmujących cały rok także zakładamy spory spadek wartości brytyjskiej waluty. Przyjmujemy bowiem, że w 2016 r. średnia wartość funta względem euro i dolara byłaby o 14–15 proc. niższa niż w 2015 r.

Warunki finansowe zaostrzyłyby się nie tylko na rynkach walutowych. Wzrosłyby rentowność obligacji i oprocentowanie kredytów, gdyż brytyjscy pożyczkobiorcy musieliby płacić dodatkową premię za ryzyko. Zakładamy, że w III i IV kwartale 2016 r. średnia rentowność 10-letnich obligacji skarbowych byłaby o 0,6 pkt proc. wyższa niż w naszym zasadniczym scenariuszu, w którym Wielka Brytania pozostaje w UE.

Jednocześnie zaczęto by odczuwać gospodarcze skutki wzmożonej niepewności po referendum. Pogorszyłyby się znacznie nastroje konsumentów, a przedsiębiorstwa odkładałyby decyzje o inwestycjach i zatrudnieniu pracowników, co w drugiej połowie 2016 r. spotęgowałoby wpływ Brexitu na popyt krajowy.

We wcześniejszej analizie ukazywaliśmy, że po ewentualnej decyzji o wystąpieniu z UE Wielka Brytania może obrać bardzo wiele politycznych dróg. W zasadniczej prognozie przyjmujemy, że rząd brytyjski podjąłby szybko działania, aby niepewność zelżała. Uważamy więc, że oficjalnie powiadomiłby UE o zamiarze wystąpienia i przedstawił ogólne podstawy porozumienia w sprawie handlu, które chciałby zawrzeć z federacją. Zrobiłby to do końca roku. Wprawdzie zmalałyby dzięki temu także wahania występujące na rynku finansowym, ale utrzymałaby się spora niepewność, gdyż nie znikłyby wątpliwości, czy rząd zdoła osiągnąć zakładane cele w ciągu dwóch lat pertraktacji z UE.

Lata 2017–2018: efekty drugiej rundy

W latach 2017–2018, kiedy Wielka Brytania będzie prowadzić pertraktacje z UE, brytyjska gospodarka będzie odczuwać nasilające się tzw. efekty drugiej rundy po decyzji o Brexicie. Duża deprecjacja funta odnotowana w roku 2016 zaczęłaby się ujawniać we wzrastających kosztach importu. Stopień, w jakim ta deprecjacja zostałaby przeniesiona na ceny towarów i usług konsumpcyjnych w latach 2017–2018, mógłby zostać ograniczony przez to, że przedsiębiorstwa nie byłyby skłonne podnosić cen w środowisku słabego popytu.

Dlatego zakładamy, że stopa inflacji będzie tylko niewiele wyższa od przyjętej stopy docelowej w wysokości 2 proc. Zmalałyby jednak przez to marże zysku, co mogłoby doprowadzić do zwolnień pracowników. Ponieważ jednocześnie odkładano by decyzje o zatrudnianiu, zakładamy, że w 2017 r. wzrosłaby stopa bezrobocia, w 2018 r. dochodząc do wielkości szczytowej (6 proc).

Wynikałoby to stąd, że w stosunku do 2015 r. liczba bezrobotnych powiększyłaby się o około 230 tys. i byłaby mniej więcej o 380 tys. osób wyższa niż w naszej podstawowej prognozie dotyczącej 2018 r. (bez Brexitu).

Spodziewalibyśmy się, że w tej sytuacji konsumenci zwiększyliby oszczędności gromadzone z ostrożności, co sprawiłoby, że brytyjska stopa oszczędności wzrosłaby do wielkości zbliżonej do poziomu po raz ostatni odnotowanego w czasie kryzysu finansowego z lat 2008–2009. Wraz z pogorszeniem się sytuacji na rynku pracy spowodowałoby to znaczny spadek konsumpcji prywatnej w 2017 r.

Jednocześnie bezpośrednio po decyzji Brytyjczyków o wystąpieniu z UE przedsiębiorstwa prawdopodobnie postanowiłyby przełożyć planowane inwestycje albo ich poniechać, przez co bardzo zmalałyby wydatki inwestycyjne w następnym roku. Wywołany przez to spory spadek popytu krajowego spowodowałby, że najpoważniejsze konsekwencje decyzji o opuszczeniu UE wystąpiłyby w gospodarce w 2017 r. Prognozujemy, że realny PKB zmalałby wtedy o 1 proc.

Stopień jego kurczenia się byłby ograniczony przez spadek importu. Saldo handlu zagranicznego wniosłoby bowiem dodatni wkład do realnego PKB, szczególnie że deprecjacja funta korzystnie wpłynęłaby na wolumen eksportu, któremu (na tym etapie) przede wszystkim szkodziłyby czynniki ograniczające zdolność brytyjskich przedsiębiorstw do zaspokojenia popytu na eksport w czasie spowolnienia gospodarczego.

Korzystny wpływ salda handlu zagranicznego tylko częściowo jednak chroniłby gospodarkę brytyjską przed skutkami spadku popytu krajowego, dlatego zakładamy, że w 2017 r. realny PKB byłby o 3 proc. niższy od wielkości z naszej podstawowej prognozy (bez Brexitu) i o ponad 4 proc. niższy w 2018 r.

Lata 2019–2020: rzeczywistość Brexitu

Jeżeli słusznie sądzimy, że brytyjski rząd dążyłby do szybkiego zakończenia pertraktacji z UE, to porozumienie zapewne zawarto by do końca 2018 r. Zakładamy, że Wielka Brytania uzyskałaby ograniczenia przepływu siły roboczej oraz mniejsze wpłaty do budżetu unijnego, a przy tym utrzymałaby dostęp do unijnego rynku towarów, natomiast wprowadzono by nowe bariery ograniczające handel usługami. W naszym przeświadczeniu każde takie porozumienie w sumie byłoby niekorzystne dla Wielkiej Brytanii w kategoriach gospodarczych; być może zostanie przeprowadzone drugie referendum, aby wyborcom dać jeszcze możliwość wycofania się z tej decyzji.

Jeżeli założymy, że nowe stosunki Wielkiej Brytanii z UE zaczęłyby obowiązywać w 2019 r., to od tego czasu gospodarka w mniejszym stopniu bazowałaby na niepewności, a w większym na rzeczywistości nowych relacji brytyjsko-unijnych. Wtedy być może popyt krajowy zacząłby już wzrastać od nowej, niższej wielkości bazowej.

Trzeba jednak dodać, że ograniczenie migracji wraz z prawdopodobną relokacją przedsiębiorstw (szczególnie w sektorze usługowym) spowodowałyby, iż w 2019 r. zmalałaby liczebność brytyjskiej siły roboczej, przez co do istniejących już problemów doszłaby jeszcze słabsza produktywność.

Utrata dostępu do unijnego rynku usług doprowadziłaby także do poważnego spadku eksportu usług. W 2015 r. prawie 40 proc. usług eksportowanych z Wielkiej Brytanii trafiło do nabywców z UE. Prawdopodobna utrata większości tych przychodów eksportowych spowodowałaby, że w 2019 r. sektor zewnętrzny mocno hamowałby wzrost realnego PKB. P

od koniec objętego naszymi prognozami pięciolecia, czyli w 2020 r., brytyjskie środowisko gospodarcze zapewne byłoby już ustabilizowane, ale nasze przewidywania skłaniają do konkluzji, że wówczas realny PKB byłby mniej więcej o 6 proc. niższy niż w naszym podstawowym scenariuszu, w którym Wielka Brytania pozostaje w UE.

© [2016] The Economist Intelligence Unit Limited.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Artykuł opublikowany na licencji, tłumaczenie NBP. Oryginał w j. angielskim znajduje się w bazie www.viewswire.com


Tagi


  • [ja!] pisze:

    „W 2020 r., brytyjskie środowisko gospodarcze zapewne byłoby już ustabilizowane, ale nasze przewidywania skłaniają do konkluzji, że wówczas realny PKB byłby mniej więcej o 6 proc. niższy niż w naszym podstawowym scenariuszu, w którym Wielka Brytania pozostaje w UE.”
    ———————————————————————————————————————————————
    Całkiem niezła prognoza, ale widzę, że scenariusz nie zawiera jednego, za to absolutnie kluczowego elementu. Otóż całkowicie pomija stopniowe odchodzenie od niedostosowanych do potrzeb lokalnych, kosztownych i zabijających efektywność rozwiązań unijnych na rzecz lokalnego podejmowania decyzji zoptymalizowanych dla samej UK — utrata części korzyści skali w zamian za redukcję kosztów transakcyjnych i szybko narastających dysekonomii skali.
    ———————————————————————————————————————————————
    Tymczasem właśnie wzrasta poparcie dla Brexitu, bo Brytyjczycy najprawdopodobniej coraz lepiej zdają sobie sprawę, że z UE nic dobrego już nie będzie — przekroczyła „punkt bez odwrotu” swojego rozkładu, a ideologia „roweru, który musi jechać, żeby się nie przewrócić” w imię „więcej Europy w Europie” będzie tylko nasilać już obserwowane aberracje.
    ———————————————————————————————————————————————
    Tak więc najbardziej prawdopodobny scenariusz Brexitu to krótkotrwałe pogorszenie sytuacji w zamian za wejście na ścieżkę nieco tylko wyższego (ale za to trwale wyższego) wzrostu (w sumie sytuacja analogiczna do wyjścia Grecji ze strefy euro, choć przy znacznie mniejszych perturbacjach ze względu na działanie wyprzedzające w warunkach komfortu posiadania wyboru — zdolności do manewru i negocjacji, a nie ratunkowe w obliczu pożaru).

  • marcel pisze:

    Różne wróże wróżą różnie.
    A tu żadnej pewności wyniku referendum, a jeszcze bardziej wielorakich jego konsekwencji w wypadku „get out”.
    Jeśli brytole wypiszą się z EU – to wielu w Europie, a i dalej odczuje toto na własnej skórze.
    Poza dyskusją jest bowiem powstanie zaburzenia status quo o nieznanej energii „fali”.
    Ale nikt nie wie jak to się potoczy i co z tego wyniknie.
    Trzeba czekać, a żaden schron nie pomoże.
    Lepiej już było.

  • Józef M. Fiszer pisze:

    Za chore ambicje polityków, w tym obecnego premiera Wielkiej Brytanii, zapłacą przede wszystkim obywatele. Tak zawsze było, jest i będzie, dopóty, dopóki nie będzie się surowo rozliczało, wręcz karało polityków za ich złe decyzje. Czy prezydent USA został ukarany za agresję na Irak? Czy prezydent Putin został ukarany za agresję na Ukrainę? Też nie. To demoralizuje innych polityków i zachęca do realizacji ich chorych planów.

  • […] oczywiście dalej będzie tracił na wartości. EIU prognozuje, że będzie on słabszy średnio o 14-15 proc. do euro i dolara w 2016 roku, w porównaniu z 2015. […]

  • gaston pisze:

    >…, że scenariusz nie zawiera >jednego, za to absolutnie kluczowego elementu. Otóż całkowicie
    >pomija stopniowe odchodzenie od niedostosowanych do potrzeb >lokalnych, kosztownych i zabijających efektywność rozwiązań u

    niestety ale to zwykla propaganda. Odejscie od regulacji unijnych jest tutaj w UK powtarzane jak zaklacie a jednoczesnie nikt nie podaje zadnych przykladow zadnych regulacji ktorych mialo by potem nie byc. Cameron w trakcje wlasnych negocjacji zadnych regulacji UE nie poruszal. BoF robil jakis czas temu przeglad owych regulacji i jakos niczego co tak strasznie niszczy akurat UK nie znalazl. Malo tego jak UK chce exportowac do UE to i tak musi respektować standaryzacje produkcji w niej wymagane tak samo jak chce exportowac do USA Chin Rosji czy gdziekolwiek indziej.

    UK czeka okres chaosu w handlu z EU i WTO oraz chaosu w sektorze finansowym a takze spadek ratingow dlugu.
    Prawdopodobienstwo ze UK po wyjsciu w UE pojdzie w strone wysokiej liberalizacji jest wielce watpliwa. Po pierwsze spodziewany wzrost bezrobocia oznaczac bedzie presje na oslony socjalne z ktorymi rzad bedzie musial sie liczyc. Zamkniecie gospodarki oznacza jej monopolizacje a nie jej liberalizacje i wreszcie bo Brexicie prawdobodobnie to Partia Pracy bedzie rządzić a jej filozofia gospodarcza nie idzie w tym kierunku. UK ma olbrzyli deficyt handlowy i po wyjsciu z EU nie bedzie jak go finansowac a to oznacza ze zamiast wolnego rynku bedzie zakrecenie kurka z pieniedzy i przywrocenie rownowagi handlu poprzez zamalanie importu i spadek exportu. Takie dostosowanie kosztowalu Hiszpanie 3 – 4 mln bezrobotnych i juz 10 lat kryzyzu, to jest przyszlosc UK.

Dodaj komentarz


− 2 = siedem

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane