Cła we Francji zniszczyły edukację

22.07.2016
Istnieje istotny związek między cłami a długofalową niedolą gospodarczą całych narodów i krajów. Dowodzą tego ekonomiści z Francji na przykładzie ceł na zboża.

(CC0 by NadineDoerle)


Dwoje naukowców francuskich twierdzi, że wprowadzenie ponad 100 lat temu ceł na importowane zboże zahamowało we Francji na długie lata proces formowania tego, co nazywamy dziś „kapitałem ludzkim.

W roku 1892 Jules Méline (późniejszy 65. w kolejności premier francuski) postanowił przyjść rodakom pracującym na roli z pomocą rządową i wprowadził zaporowe cła na zboże sprowadzane do Francji. Była to odpowiedź na pogorszenie się pozycji konkurencyjnej tamtejszego rolnictwa względem rolnictwa amerykańskiego i rosyjskiego. Główną rolę w tym pogorszeniu odegrał postęp techniczny dokonujący się błyskawicznie w samym rolnictwie oraz w transporcie.

Szczegółów, jak to w taryfach celnych, jest bardzo dużo, więc tu wystarczy podkreślić, że w myśl polityki premiera Méline, cło na pszenicę wzrosło z 3 franków za kwintal (100 kg) w 1887 r. do 7 franków w 1897 r. (Robert Millward, The State and Business in the Major Powers: An Economic History, 1815-1939).

Ku entuzjazmowi rolników, ceny rynkowe pszenicy stały się wskutek tego wyższe nad Sekwaną, Loarą i Rodanem o 45 proc. niż w wolnorynkowej Wielkiej Brytanii.

Wzrosło też zatrudnienie we francuskim rolnictwie. Wg szacunków, w 1896 r. wynosić miało aż 8,5 mln osób, przy całkowitej liczbie ludności wynoszącej wówczas 38,5 mln. Chłop francuski cieszył się wtedy z ceł jak dzisiejszy polski gospodarz małorolny z niemądrych dopłat unijnych, ale Francja ucierpiała bardzo mocno i w jakimś stopniu cierpi do dzisiaj.

Vincent Bignon z Banque de France i Cecilia Garcia-Peňalosa z Aix-Marseille School of Economics ujawnili mianowicie nieoczywiste konsekwencje protekcjonizmu. Wyniki swoich badań zawarli w pracy pt. „Protectionism and the Education: Fertility Tradeoff in late 19th century France”.

Zwykle, ochrona własnego rynku przez konkurencją zagraniczną prowadzi do wzrostu cen, na czym cierpią mieszkańcy-konsumenci oraz kończy się marnotrawnym zużyciem kapitału, który zamiast do dziedzin najbardziej produktywnych trafia tam, gdzie przygotowano mu krajową sielankę.

Według francuskiej pary, długofalowa interwencja premiera Méline doprowadziła do wykrzywienia procesów demograficznych, a w efekcie do niezwykle negatywnych skutków w postaci długofalowego niedouczenia Francuzów.

W bogacącym się środowisku zachodzi proces rozwojowy nazwany przejściem demograficznym (demographic transition). Polega na stopniowym i jednoczesnym obniżaniu się wysokich i bardzo wysokich wskaźników rozrodczości i umieralności. W miarę wzrostu zamożności indywidualnej i zbiorowej ludzie mają mniej dzieci i sami żyją dłużej.

Gdy coraz więcej dzieci przeżywa okres niemowlęctwa, rodzice przestają dostrzegać sens w płodzeniu kolejnych i zamiast w pieluchy inwestują w zdrowie oraz edukację potomstwa. Dzięki temu rośnie potencjał ludzki zdolny tworzyć i produkować coraz wspanialsze cuda, zamiast machać tylko motyką i łopatą.

Prohibicyjne cła Méline’a zakłóciły to wspaniałe przejście. Ceny żywności wzrosły we Francji o ok. jedną czwartą i farmerom zaczęło się wieść znacznie lepiej. Bignon i Garcia-Peňalosa potwierdzili na danych, że w rejonach, które najbardziej skorzystały na cłach bardzo wyraźnie wzrosła znowu dzietność i zmalał wskaźnik scholaryzacji na poziomie podstawowym.

Działo się tak dlatego, że wraz ze wzrostem cen artykułów rolnych rosły płace robotników niewykwalifikowanych (parobków),a więc w rozumieniu prostych ludzi spadała atrakcyjność posyłania dzieci do szkoły w imię korzyści możliwych, ale niepewnych i zbyt odległych.

Skala kontrrewolucji demograficzno-edukacyjnej wywołanej ochroną krajowego rynku rolnego była więcej niż istotna. Przywoływani badacze sądzą na podstawie analizy statystycznej, że proces przemiany demograficznej cofnął się wówczas we Francji o jakieś 15 lat, spychając kraj w dół drabiny po której wspinały się ówczesne potęgi.

Francuski przyczynek ma przynajmniej dwa związki z dzisiejszą Polską. Po pierwsze pomaga rozwiewać szkodliwy mit rzekomego „kryzysu demograficznego”, który jest procesem obiektywnym i wręcz pożądanym, chyba że ilość przedkłada się komuś ponad jakość.

Po drugie, zauważać trzeba potężne szkody, jakie wyrządza Polsce wdrożony u nas model unijnej wspólnej polityki rolnej nagradzający finansowo ludzi ze wsi za to, że trzymają się swoich spłachetków ziemi. Dziś tego nie widać jeszcze tak wyraźnie, ale skutkiem będzie spustoszenie dużej części potencjału, który nazywa się potencjałem ludzkim.


Tagi


  • prawdziwy dr ekonomii pisze:

    > rozwiewać szkodliwy mit rzekomego „kryzysu demograficznego”, który jest procesem obiektywnym i wręcz pożądanym

    Jak ktoś nienawidzi narodu polskiego, to jest to faktycznie pożądany proces.

  • Tezcatlipoca2016 pisze:

    W argumentacji jest luka: jeżeli chłopi francuscy bogacili się na cłach to powinni zrealizować „przejście demograficzne”, mieć mniej dzieci i lepiej wykształconych. Jeżeli zaś stwierdza się, że mieli więcej dzieci i gorzej wykształconych to znaczy, że koncepcja „przejścia demograficznego” jest wyłącznie lokalna, akcydentalna i nie ma mocy uogólniającej. Tertium non datur!

  • Bernard pisze:

    ktoś na ten „potencjał ludzki zdolny tworzyć i produkować coraz wspanialsze cuda” musi pracować…no chyba, że zależy Nam na funkcjonowaniu w świecie o zdroworozsądkowej i ze wszech miar pożądanej zamożności rozkoszując się … jedzeniem z proszku i chłodni… idąc w sugerowanym przez autora kierunku będziemy wyedukowanym społeczeństwem, które stać będzie na …. leczenie efektów ubocznych obrania takiego modelu nie wspominając o pełnej zależności od innych krajów… umiarkowane podejście bez skrajnych rozwiązań chyba najbardziej pożądane – btw .. z całą sympatią dla portalu artykuł zabarwiony nieprofesjonalnym ładunkiem tendencyjności

  • ▌▌Socjalizm+ niszczy Polskę ▌▌ pisze:

    ▌▌„Po drugie, zauważać trzeba potężne szkody, jakie wyrządza Polsce wdrożony u nas model unijnej wspólnej polityki rolnej nagradzający finansowo ludzi ze wsi za to, że trzymają się swoich spłachetków ziemi. Dziś tego nie widać jeszcze tak wyraźnie, ale skutkiem będzie spustoszenie dużej części potencjału, który nazywa się potencjałem ludzkim.”

    Jedną część patologii wykonała Unia — drugą wykonał nasz rząd — po prostu zakazując kupowania gruntów rolnych i tym samym ostatecznie przypisując chłopa do ziemi.

    Dokładnie ten sam efekt będzie mieć zapowiadany już program „Mieszkanie+”, który w dobie coraz bardziej dynamicznej, globalnej gospodarki — wirtualizacji przedsiębiorstw, IoT, Industry 4.0… — skutkującej lawinowo rosnącą mobilnością społeczno-gospodarczą ze standardowym zatrudnieniem kontraktowym, — będzie przywiązywać (jak już właśnie w tym roku przywiązał chłopa do ziemi) politycznego beneficjanta do NIESWOJEGO mieszkania (a więc takiego, którego nawet nie może sprzedać!) w imię korzystnej transakcji za… 30 lat (a przy okazji wyrzucenie najbardziej mobilnych milionów poza nawias korzystającego z państwa społeczeństwa — prawdopodobnie na emigrację, bo podatki na socjal ktoś przecież musi płacić).

    Tym samym rozpoczął się właśnie powolny rozjazd między zbliżoną do optymalnej alokacją zasobów, a coraz szybciej narastającą alokacją patologicznie nieefektywną — typową dla gospodarek socjalistycznych — typowy efekt państwowego etatyzmu, poczynając od Włoch lat 30.

    .

    .

    .

    ▌▌@prawdziwy dr ekonomii:
    „Jak ktoś nienawidzi narodu polskiego, to jest to faktycznie pożądany proces.”

    Gdyby podzielić liczbę ludności przez PKB per capita (tu dane wg MFW), to otrzymamy szybki, syntetyczny wskaźnik „Produkcji biedoty” (wchodząc w szczegóły możnaby w liczniku przyjąć liczbę urodzeń — wówczas byłby to wskaźnik „Produkcji najmłodszej biedoty”).

    I co nam taki szybki wskaźnik pokazuje?

    Otóż na pierwszym miejscu w produkcji biedoty na Europę jest:
    ▌▌1. . . 14 . . Ukraine . . 42831

    Srebrny medal:
    ▌▌2. . . 11,5 . . Russia . . 146300

    A brązowy medal w produkcji biedoty idzie do:
    ▌▌3. . . 2,6 . . Poland . . 38018

    Hurra! I to już dziś (przy tym rzekomym kryzysie demograficznym!) jesteśmy doskonałymi producentami biedoty na eksport! Już teraz należymy do europejskich liderów w produkcji biedaków „Pierwsza Klasa”, ale (ech, marzenie…) może dzięki 500+ prześcigniemy nawet Ukrainę i w końcu wejdziemy do ligi afrykańskiej?

    ▌▌1. . . 175,1 . . DR of Congo . . 79301
    ▌▌2. . . 142,5 . . Ethiopia . . 88347
    ▌▌3. . . 54,3 . . Uganda . . 38728

    lub wręcz światowej?

    ▌▌1. . . 793,5 . . India . . 1275921
    ▌▌2. . . 180,6 . . China . . 1367820
    ▌▌3. . . 175,1 . . DR of Congo . . 79301

    I dla porównania w tym rankingu — na samym niemal jego końcu — bohater Brexitu, który najwidoczniej oszalał, skoro dobrowolnie wypisał się z dobrodziejstw socjalistycznej UE:

    ▌▌91. . . 1,4 . . United Kingdom . . 64511

  • ▌▌Socjalizm+ niszczy Polskę ▌▌ pisze:

    ▌▌Warto mieć przy tym świadomość, że niemal wszystkie ostatnie sukcesy polskiej młodzieży, rewelacyjne wyniki w testach PISA, itd. w kraju tak biednym jak nasz zawdzięczamy niemal wyłącznie „efektowi jedynaka” (a i to tylko tych nielicznych, których na niego stać) — „zadłużeniu demograficznemu”, w rezultacie którego powstała możliwość poświęcenia maksimum czasu i pieniędzy na wychowanie następnego pokolenia.

    Z oczywistych powodów nie do utrzymania w sytuacji, gdy podobne zasoby rozdzielimy na model np. 2+4 (socjalizm dostaje to, za co płaci). Wówczas raczej powinniśmy zacząć badać Brazylię i Kamerun (liga afrykańska), by lepiej zrozumieć przyszłość funkcjonowania polskich rodzin:

    ▌▌17,5 . . Brazil . . 202769
    ▌▌16 . . Cameroon . . 22544

  • Tezcatlipoca2016 pisze:

    @”Socjalizm niszczy Polskę” >>> „Gdyby podzielić liczbę ludności przez PKB per capita (tu dane wg MFW), to otrzymamy szybki, syntetyczny wskaźnik „Produkcji biedoty” <<<< A co niby taki wskaźnik o wymiarze [osoba^2/dolar] miałby oznaczać? Albo podana definicja jest błędna w stosunku do zamierzeń, albo też ten wskaźnik jest kompletnie nonsensowny.

  • ▌▌Socjalizm+ niszczy Polskę ▌▌ pisze:

    ▌▌@Tezcatlipoca2016: — To po prostu najszybsze możliwe sprawdzenie kto „produkuje ludność” nie „produkując” PKB.

    .

    Jak wszyscy — mając ograniczone zasoby na wszystko powinniśmy mieć świadomość wyboru, czy należy je inwestować w rozwój (np. przejście do epoki automatów), a prokreację i wychowanie pozostawić rodzicom, którzy sami powinni najlepiej wiedzieć jak wyżyć „za te polskie dwa tysiące”, czy też państwo powinno ściągać zasoby z ludności, by kupować za nie produkcję ludzi bez oglądania się na ich jakość (bo tak działa program „500+” — reaguje prokreacją zgodnie z krzywą wrażliwości popytu, zamiast — np. drogą ulgi w podatku dochodowym — wzmacniać prokreację wśród tych, których na to stać i którzy będąc najbardziej produktywni dla społeczeństwa — sami ukształtują tak swoje dzieci) — czyli pójść drogą Bangladeszu, gdzie człowiek, życie, jego jakość i praca są bardzo tanie, czy co najmniej socjalistycznej Rumunii:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Nicolae_Ceau%C8%99escu
    „W 1966 roku Ceaușescu wprowadził politykę mającą na celu podniesienie bardzo niskiego wskaźnika rozrodczości. Wprowadził między innymi podatek wahający się pomiędzy 10 i 20% dochodu, który obciążał kobiety i mężczyzn, nie posiadających dzieci po ukończeniu 25 roku życia. Argumentem zwalniającym z opłaty nie była również niemożność posiadania dzieci z powodów medycznych. Aborcja była dozwolona wyłącznie w przypadku kobiet w ciąży, które miały powyżej 45 lat, bądź posiadały czworo (później pięcioro) dzieci. Posiadanie przynajmniej pięciorga dzieci wiązało się ze znacznymi korzyściami, a matki przynajmniej dziesięciorga dzieci były ogłaszane przez Państwo matkami bohaterkami.”

    .

    I tak już w latach 80. w efekcie tej polityki symbolem Rumunii stały się bose i brudne dzieci gromadnie żebrzące u zagranicznych turystów o cukierki — wspominali o tym wszyscy jak najszybciej przejeżdżający tranzytem przez „tę straszną Rumunię”…

    .

    To ma też dalsze konsekwencje społeczne — co dziś widzimy na Zachodzie jako terroryzm drugiego pokolenia arabskich migrantów.

    .

    Po zainwestowaniu środków zamiast na rozwój, to wyłącznie w prokreację, po 20 latach można liczyć na opanowanie ponad połowy europejskiego rynku żebraczego ( — „Na każdym rogu ci żebrzący Polacy!” — Sam w Krakowie byłem świadkiem nie tak znowu odległego w czasie żebrania polskiej młodzieży o długopis jednorazowy od japońskiej wycieczki i było to niezwykle żenujące przeżycie), co jednak będzie rodziło społeczną frustrację, a to z kolei potencjał rewolucyjny, gdyż ta frustracja najczęściej zwraca się przeciwko „tym, którzy mają”, bo „skoro tyle mają, dlaczego nam nie dają?”, „dlaczego się nie chcą podzielić?”, „dlaczego nas nie chcą wpuścić?”, „Open the borders!”, „Grab zagrabione!” — czyli wchodzimy na tę samą ścieżkę, co muzułmański terroryzm i rewolucja bolszewików w Rosji — przegrana szansa na następne 100 lat. Tak socjalizm niszczy Polskę…

  • […] handlową, której przykładem może być przyjęta w USA w 1930 roku osławiona ustawa celna Smoota – […]

  • Tezcatlipoca2016 pisze:

    @”Socjalizm niszczy Polskę” W dalszym ciągu wracam do kwestii wskaźnika. Wymiar [osoba^2/dolar] wychodzący z podzielenia liczby ludności przez PKB per capita nie ma żadnego sensu. W końcu to jest definicyjnie: (liczba ludności)^2/PKB. Czy mógłbym prosić o podanie ciągu definicyjnego tego wskaźnika, ale w ujęciu zamierzonej koncepcji?

Dodaj komentarz


sześć − 3 =

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane