Pora na redukcję długu Grecji

28.04.2016
Grecja znów znajduje się w punkcie zwrotnym. Jej równowaga finansowa jest mocno zagrożona i wydaje się nieprawdopodobne, żeby była w stanie wywiązać się z narastających kaskadowo płatności, jakie staną się wymagalne w ciągu następnych paru miesięcy. Potrzebne są nowe rozwiązania.


Szykuje się więc kolejna runda kontrowersyjnych i przeciągających się negocjacji z wierzycielami Grecji, których efektem może być zresztą kolejne rozwiązanie krótkoterminowe. Tej „spychologii stosowanej” [czyli odsuwania decyzji na przyszłość –tłum.] nie można jednak uważać za jedyną opcję negocjatorów. Jest to bowiem podejście błędne.

Kraj, który stoi wobec poważnych problemów płatniczych, ma do dyspozycji pięć podstawowych posunięć. Może – po pierwsze – wykorzystać nagromadzone w lepszych czasach rezerwy pieniężne i majątek, może też – po drugie – pożyczać na zewnątrz, żeby uregulować płatności, należne w krótkim okresie. Może on również – po trzecie – jednocześnie lub potem wprowadzić wewnętrzne posunięcia oszczędnościowe (jak wyższe podatki albo cięcia wydatków), które odblokują zasoby, potrzebne na spłaty długów.

Po czwarte, kraj odczuwający brak gotówki może także zastosować strategie pobudzające wzrost gospodarczy, a tym samym tworzące dodatkowy dochód, który można następnie wykorzystać na część płatności. A jeśli żadne z tych posunięć nie zadziała, kraj ten może posłużyć się piątą opcją: zezwolić siłom rynku na dokonanie zdecydowanej większości dostosowań – czy to przez bardzo duże ruchy cen (w tym kursu walutowego), czy też przez wymuszenie niewypłacalności.

Większość ekonomistów zgadza się co do tego, jaka powinna być idealna „mieszanka” tych posunięć i ich sekwencja. Tak zwane „piękne oddłużanie” obejmuje kombinację reform wewnętrznych, finansowania oraz rozważne wykorzystanie rynkowego mechanizmu cenowego.

To, co dobrze wygląda w teorii, okazuje się jednak trudne do zastosowania w praktyce. Przede wszystkim dlatego, że politycy skłonni są raczej zwiększać zależność kraju od finansowania niż wprowadzać trudne reformy strukturalne i dostosowania fiskalne. Z tego właśnie względu w wielu krajach wystąpiły dotkliwe zakłócenia, powodujące nasilenie spadku produkcji – których może dałoby się uniknąć – a także mocny przyrost bezrobocia oraz (w najgorszych przypadkach) osłabienie potencjału wzrostu.

Tak czy inaczej, jeśli jakiś kraj jest już zbytnio zadłużony, może się okazać, że żadne dostosowania i finansowanie w realistycznej kwocie nie wystarczą. Jest to sytuacja, którą ekonomiści nazywają „przekleństwem nawisu zadłużenia”. W takich okolicznościach bazowanie na posunięciach oszczędnościowych w celu odblokowania zasobów wewnętrznych na obsługę długu spowoduje zduszenie wzrostu gospodarczego. A prowzrostowe reformy strony podażowej nie mogą dać rezultatów na tyle szybko, by ten efekt zrekompensować.

Kredytodawcy zewnętrzni ze swej strony wzbraniają się przed perspektywą zapewnienia krajowi potrzebnego do powrotu na ścieżkę wzrostu finansowania, ci zaś, którzy pożyczali mu wcześniej, często nie są skłonni do akceptacji strat. Wtedy tak naprawdę zostaje jedna opcja: niezorganizowana korekta rynkowa.

Ponieważ dla wierzycieli taka korekta jest niewiele bardziej atrakcyjna niż dla dłużników, obydwie strony angażują się w pochłaniające czas rundy „przedłużanych i udawanych” negocjacji mając nadzieję, że pojawi się jakieś magiczne rozwiązanie. Ono się oczywiście nie pojawia. Przeciwnie, gdy oni marnują czas, dług coraz bardziej narasta, to zaś nie tylko osłabia krótkoterminowe perspektywy dłużnika, ale także zniechęcająco odbija się na napływie kapitału i na inwestycjach, które decydują o przyszłym wzroście.

Jest to opowieść o Grecji w pigułce. Unikając zdecydowanych działań w sprawie nawisu długu kraj ten oraz jego wierzyciele przyczynili się do rozczarowującej dla wszystkich sytuacji. Europejscy partnerzy Grecji nie mogą wykazać, że miliardy euro, które jej pożyczyli, dały jakieś konkretne efekty. A towarzyszące im w poczynaniach typu „przedłużać i udawać” Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny wystawiają na szwank swoją reputację.

Największymi przegranymi są jednak greccy obywatele, którzy przeżywają cierpienia, spowodowane jednym z najostrzejszych w historii programów zaciskania pasa i którzy wciąż nie mogą dostrzec światełka w tunelu. Relacja długu do PKB jest dziś bowiem w Grecji znacznie wyższa niż była, gdy rozpoczynano posunięcia oszczędnościowe. A bezrobocie wśród młodych oraz długotrwałe bezrobocie przez zatrważająco długi okres utrzymują się na wysokim poziomie.

Fatalne od ośmiu lat wyniki Grecji jeśli chodzi o wzrost gospodarczy mocno kontrastują z sytuacją innych krajów strefy euro, które również były zagrożone paraliżującą presją spłat. Irlandia i Portugalia – gdzie upadek gospodarczy nie był tak silny, jak w Grecji – odbiły się od dna i powróciły do dodatniego wzrostu. Lepsze wyniki ma nawet Cypr, który uniknął załamania i przez dwa ostatnie lata znów notuje wzrost, Grecja natomiast pogrążyła się w recesji.

>>zobacz: Terminy spłaty długów Grecji

Wyniki Grecji wyglądają słabo także w zestawieniu z wynikami Islandii – kraju, który z braku zewnętrznego wsparcia, jakie otrzymała Grecja, przeszedł bezwzględną korektę rynkową. Choć przez parę lat kraj ten przeżywał podobny w zasadzie spadek aktywności gospodarczej, to nastąpił tam powrót do wzrostu, którego tempo jest obecnie znacznie większe niż w Grecji.

Grecja i jej wierzyciele (którymi są obecnie głównie państwa oraz instytucje międzynarodowe) rozważają, jak ustosunkować do zbliżającego się krachu finansowego tego kraju. Powinni oni uwzględnić te różnice i wyciągnąć lekcje z błędów poprzedniego podejścia. Im dłużej odrzucają oni rzeczywistość, tym większe będą szkody – i tym więcej będzie kosztować ich naprawa.

Odsuwanie problemu na później jest politycznie łatwiejsze niż osiągnięcie wszechstronnych i trwałych rozwiązań. Rzadko jednak przynosi to efekty. Własne kłopoty gospodarcze Grecja może przezwyciężyć tylko wtedy, gdy zmodyfikuje swoje podejście. W szczególności zaś Grecja i jej wierzyciele muszą uzgodnić wiarygodny program redukcji zadłużenia, który wesprze reformy wewnętrzne, niezbędne do ponownego ożywienia motorów wzrostu i który dopasuje zobowiązania wewnętrzne kraju do jego możliwości. Takie podejście – za którym opowiada się obecnie MFW – pobudziłoby znacznie perspektywy wzrostu w przyszłości.

Nawet jeśli czysta logika ekonomiczna nie jest dla europejskich partnerów Grecji motywacją wystarczającą, to z pewnością będzie nią frontowa rola Grecji w kryzysie uchodźczym. Nadeszła pora, by po ośmiu długich latach dać wreszcie Grecji pomoc, jakiej ona potrzebuje – w formie odpowiedniej redukcji zadłużenia, która będzie nastawiona na wzrost gospodarki.

© Project Syndicate, 2016

www.project-syndicate.org

 


Tagi


  • [ja!] pisze:

    „Tej «spychologii stosowanej» [czyli odsuwania decyzji na przyszłość –tłum.] nie można jednak uważać za jedyną opcję negocjatorów. Jest to bowiem podejście błędne.”
    ———————————————————————————————————————————————
    Autor może mieć sporo racji na gruncie czysto finansowym, ale jednocześnie w ogóle nie uwzględnia aspektu politycznego. Tymczasem finansowa pętla na szyi pozwala rzucić partnera na kolana i zmusić do zrobienia rzeczy, których nigdy inaczej by nie zrobił…
    ▌▌Mimo wszystko autor zupełnie pomija również kwestię strefy euro, której Grecja jest najsłabszym ogniwem, tym samym zamykając sobie możliwość rozwoju przy zbyt silnej walucie.
    ▌▌Pomija również efekt antywychowawczy dla pozostałych państw-dłużników — każde by tak chciało.
    ———————————————————————————————————————————————
    ———————————————————————————————————————————————
    „W szczególności zaś Grecja i jej wierzyciele muszą uzgodnić wiarygodny program redukcji zadłużenia, który wesprze reformy wewnętrzne, niezbędne do ponownego ożywienia motorów wzrostu i który dopasuje zobowiązania wewnętrzne kraju do jego możliwości. Takie podejście – za którym opowiada się obecnie MFW – pobudziłoby znacznie perspektywy wzrostu w przyszłości.”
    ———————————————————————————————————————————————
    Zdaje się, że każdy z dotychczasowych programów pomocowych już „wspierał reformy wewnętrzne, niezbędne do znacznego pobudzenia perspektywy wzrostu w przyszłości.” A więc jednak nie — autor się myli — nie uzdrowi pacjenta żaden zewnętrzny lekarz, jeśli pacjent sam nie ma zamiaru wyzdrowieć, a tym bardziej nie przez jego leczenie, a przez samo zmniejszanie objawów choroby.

Dodaj komentarz


× trzy = 27

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane