Polisy z UFK nie znikną, będą ucywilizowane

12.09.2016
Branża ubezpieczeniowa z niecierpliwością czeka na rozwiązania mające pomóc posiadaczom niechcianych polis z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, potocznie, choć źle zwanych polisolokatami. Sejm jesienią ma się zająć tą sprawą, ale nad rozwiązaniem problemu pracują także sami ubezpieczyciele.


Boje o ubezpieczenia z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK), zwane nieprawidłowo polisolokatami, toczą się od dawna. Typowe polisolokaty to produkt łączący cechy ubezpieczenia na życie i dożycie oraz depozytu. Takie właśnie „klasyczne” polisolokaty były popularne parę lat temu, gdy pozwalały na wypłatę zysków bez podatku. Obecny problem dotyczy polis o innej konstrukcji, z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, ale też nie wszystkich. Te kontrowersyjne produkty to polisy inwestycyjne z wysokimi opłatami likwidacyjnymi.

Z jednej strony konfliktu znajdują się rozjuszeni klienci, niezadowoleni z zakupionych produktów, z drugiej ubezpieczyciele pilnujący swoich zysków. A regulator, Komisja Nadzoru Finansowego, Rzecznik Finansowy, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i liczni prawnicy poszukują sposobu na załatwienie sprawy.

Problemem był przede wszystkim misseling (nieetyczna sprzedaż). Sprzedawcy, zachęcani wysokimi prowizjami, sięgającymi 100 proc. pierwszorocznej składki, często posuwali się do nieetycznych metod pozyskiwania klientów i wprowadzali ich w błąd, co było łatwe, gdyż polisy z UFK są produktami skomplikowanymi. Ubezpieczyciele broniąc się przed stratami rekompensowali sobie wysokie prowizje agentów horrendalnymi opłatami likwidacyjnymi, zwłaszcza w pierwszych latach umowy.

A klienci chcieli wycofywać się z polis, gdy polisa nie przyniosła oczekiwanego zysku. A zwłaszcza wtedy, gdy zorientowali się, że kupili nie taki produkt jak chcieli. Przykładowo  emeryt chciał w banku założyć lokatę, a zamiast tego wyszedł z wieloletnią polisą inwestycyjną ze składką regularną. Dopóki rynki były stabilne i wartość inwestycji rosła, niewiele osób wycofywało się z polis z UFK. Problem pojawił się wtedy, gdy ich wartość zaczynała spadać. Wtedy posiadacze polis masowo chcieli rezygnować ze swoich produktów i okazało się, że nie mogą odzyskać wpłaconych pieniędzy.

Państwo zaczęło działać

Oburzeni klienci zaczęli działać. Pojawiło się stowarzyszenie „Przywiązani do polisy”, które zintensyfikowało starania o likwidację tych produktów, a niezadowoleni posiadacze polis kierowali sprawy do sądów i przeważnie wygrywali, gdyż sądy kwestionowały nadmierną wysokość opłat likwidacyjnych.

Sprawą polis inwestycyjnych zainteresował się UOKiK. W 2014 r. urząd nałożył wysokie kary na cztery instytucje oferujące polisy inwestycyjne, a pod koniec 2015 r. zawarł z ubezpieczycielami porozumienia, w których zgodzili się oni na znaczące obniżki opłat. Porozumienia te, które mogły kosztować branżę ubezpieczeniową nawet 500 mln zł, nie załatwiły definitywnie sprawy, gdyż dotyczyły tylko umów zawartych po 2012 r. Tymczasem według szacunków Rzecznika Finansowego nawet dwie trzecie z 4,8 milionów kłopotliwych polis z UFK pochodzi z wcześniejszego okresu. Z porozumień zostali wyłączeni też klienci, którzy zrezygnowali z ubezpieczenia przed terminem, płacąc gigantyczne opłaty likwidacyjne.

Parę miesięcy temu Rzecznik Finansowy opublikował kilkusetstronicowy raport o ubezpieczeniach z UFK, miażdżący dla ubezpieczyli. Rzecznik skrytykował zarówno misseling, w skrajnych przypadkach polegający nawet na sprzedaży długoterminowych produktów inwestycyjnych emerytom, jak i wadliwość samych produktów, które były tak skonstruowane, że z góry było wiadomo, że klient poniesie straty.

Od początku 2016 roku obowiązują przepisy nakazujące rozkładanie w czasie prowizji dystrybutorów polis inwestycyjnych przez co najmniej pięć lat. Sprzedaż polis z UFK nie jest już więc dla agentów taka opłacalna. Oprócz tego maksymalna opłata za rezygnację z produktu wynosi 4 proc. Ponadto towarzystwa mają obowiązek badania adekwatności proponowanego produktu do potrzeb klientów, ich wiedzy o funkcjonowaniu rynków kapitałowych i posiadanym doświadczeniu w inwestowaniu. Regulacje te dotyczą tylko nowych polis. Nadal nie rozwiązano problemów posiadaczy polis ze starego portfela.

Pierwsze efekty zmian już widać. W I kwartale 2016 r. wartość składki do polis inwestycyjnych z UFK wyniosła 2,4 mld zł (spadek o 33,1 proc.), a to także jest najmniej od trzeciego kwartału 2011 r. Oprócz zmian prawnych, dodatkowym czynnikiem, który miał na to wpływ, jest duża niepewność na rynku kapitałowym i niższe stopy zwrotu niż jeszcze kilka lat temu. Taka sytuacja nie skłania klientów do inwestowania.

Rozwiązanie problemu polisolokat i zwrot pieniędzy zapowiedział parę miesięcy temu Jarosław Kaczyński. Po słowach tych branża ubezpieczeniowa z niecierpliwością oczekiwała na pomysły władz na rozwiązanie problemu. Do tej pory konkretnych projektów jednak brakuje. We wrześniu sprawa ma trafić pod obrady Sejmowej Komisji Finansów Publicznych, być może więc teraz się pojawią.

Ubezpieczyciele chcą rozwiązać problem

Zakłady ubezpieczeń nie czekają na działania Sejmu. Jeśli politycy zrealizują to, co zapowiada poseł Janusz Szewczak z PiS, czyli że klienci muszą odzyskać pieniądze, a osoby winne – ponieść odpowiedzialność, ubezpieczyciele mogą bowiem znaleźć się w poważnych tarapatach. Nad projektem związanym z ubezpieczeniami inwestycyjnymi, wychodzącym naprzeciw oczekiwaniom konsumentów, pracuje Polska Izba Ubezpieczeń

– Prowadzimy intensywne spotkania z organizacjami zajmującymi się ochroną interesów klientów, a także z nadzorem finansowym. Chcemy, by prace zakończyły się jak najszybciej i wówczas poinformujemy o ich efektach – mówi Marcin Tarczyński, analityk PIU.

W jakim kierunku mogą pójść rozwiązania? Niewykluczone, że PIU rozszerzy na wszystkich posiadaczy kłopotliwych produktów porozumienia zawarte między Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów a ubezpieczycielami. Na razie nie podaje jednak na ten temat żadnych informacji. Wiadomo, że załatwianie sprawy po myśli poszkodowanych klientów oznaczałoby dla ubezpieczycieli życiowych gigantyczne koszty.

Rozwiązaniem problemu zainteresowana jest też KNF, która jakiś czas temu pytała towarzystwa ubezpieczeniowe o koszty rozszerzenia porozumienia z UOKiK na wszystkich klientów. Andrzej Jakubiak, przewodniczący KNF, w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” przyznał niedawno, że błędem było to, że na samym początku, w latach 90. nie uregulowano problemu opłat prowizyjnych i opłat związanych z likwidacją polis inwestycyjnych. Dziś nadzór deklaruje, że weryfikuje opłaty i sposób ich opisu oraz analizuje postanowienia ogólnych warunków umów (OWU).

Polisolokaty nie znikną

Spadek sprzedaży oraz nowe regulacje nie sprawiły, że ubezpieczyciele rezygnują ze sprzedaży polis inwestycyjnych, ale modyfikują swoją ofertę. Niektóre towarzystwa wycofały ze sprzedaży polisy z UFK ze stałą składką, ubezpieczyciele wprowadzają też do ofert produkty pozbawione opłat likwidacyjnych.

Zakłady ubezpieczeń często wprowadzają też zmiany w ofercie. Po zmianie w konstrukcji produktów, polegającej na uproszczeniu struktury opłat, obniżeniu kosztów oraz możliwości rezygnacji w dowolnym czasie niektóre towarzystwa odnotowały nawet wzrost sprzedaży polis z UFK.

Niewykluczone, że niektóre podmioty na jakiś czas wyjdą z rynku, ale prawdopodobnie za jakiś czas wrócą z nową ofertą. Ubezpieczyciele liczą na to, że rządowy program budowy kapitału w długim terminie rozrusza dobrowolne, systematyczne oszczędzanie, co jest szansą na sprzedaż polis z UFK.

Eksperci uważają, że stosowanie się ubezpieczycieli do nowych przepisów może owocować bogatszą ofertą produktów o charakterze ochronnym, pozwalającym równocześnie na dodatkowe oszczędzanie i dającym gospodarce długoterminowy, stabilny kapitał.  Produkty o charakterze ochronnym, w których suma ubezpieczenia stanowi minimum dziesięciokrotność składki rocznej za pierwsze pięć lat wyjęte są spod reżimu nowej ustawy i nie ma w ich przypadku obowiązku rozkładania prowizji pośrednika w czasie.

– Umowy łączące w sobie ochronę ubezpieczeniową i inwestycje również powinny się rozwijać, po ustabilizowaniu się sytuacji i po wykrystalizowaniu się regulacji prawnych – lokalnych i europejskich – przewiduje Andrzej Jarczyk, prezes UNIQA.


Tagi


  • Marcin Jaworski pisze:

    Kilka słów komentarza z perspektywy biura Rzecznika Finansowego, odnośnie wątku, którego w tym tekście mi zabrakło. Inicjatywa rozszerzenia warunków „ugód z UOKiK” na pozostałe istniejące polisy to kolejny krok poprawiający stytuację klientów. Ale pozostanie jeszcze jeden nierozwiązany problem tzn. wyrównanie strat tym, którzy zrezygnowali z takich umów w poprzednich latach i stracili pieniądze pobrane tytułem opłat likwidacyjnych. Na razie walczą w sądach wpierani przez Rzecznika Finansowego. Trafia do nas coraz więcej wniosków o tzw. istotny pogląd w sprawach sądowych. Istotny pogląd, to od strony prawnej, materiał opiniodawczy o charakterze pomocniczym. Nie jest dla sądu wiążący, ale sąd powinien ustosunkować się do niego i dać temu wyraz w uzasadnieniu orzeczenia. Praktyka pokazuje, że to skuteczne narzędzie wpierania konsumentów w sporach sądowych. I klienci z niego korzystają coraz chętniej. Po I półroczu 2016 r. dostaliśmy już już 113 wniosków o istotny pogląd, czyli niemal tyle samo co w całym 2015 r.! Warto też podkreślić, że prócz opinii w indywidualnych sporach część poglądów przedstawiamy w powództwach grupowych. Przykładowo w jednej ze spraw 120 wnioskodawców domaga się zwrotu niemal 5,5 mln złotych.

  • […] >>Polisy z UFK nie znikną, będą ucywilizowane […]

Dodaj komentarz


× cztery = 16

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane