Narodziny supergwiazd

21.09.2016
Zapoczątkowana przez Margaret Thatcher i Ronalda Reagana era przedsiębiorczości odchodzi do przeszłości. Zaczyna się epoka konsolidacji firm, gdy w coraz większym stopniu przechodzą one do cyberprzestrzeni.


31 sierpnia 1910 r. Theodore Roosevelt wygłosił płomienne przemówienie w Osawatomie w stanie Kansas. Były prezydent USA opiewał niezwykłą nową potęgę handlową Ameryki, ale jednocześnie ostrzegał, że amerykańska gospodarka przemysłowa została przejęta przez nieliczne gigantyczne firmy, które zapewniają bezprecedensowe bogactwo niewielkiej grupce i dają jej coraz większą kontrolę nad amerykańską polityką. Roosevelt uczulał, że krajowi wzniesionemu na fundamencie zasady równości możliwości grozi zmiana w państwo przywilejów dla przedsiębiorców, zaręczał też, że zrobi, co będzie w jego mocy, aby zapewnić kontrolę nad tymi nowymi gigantami.

Mowa wygłoszona przez Roosevelta brzmi dzisiaj równie świeżo jak wówczas. Nieliczne wielkie przedsiębiorstwa znów prą do przodu, zdobywając coraz większe udziały w światowych rynkach, organizując fuzje, aby się powiększyć jeszcze bardziej, i osiągając ogromne zyski.

Wyrażone jako odsetek PKB zyski przedsiębiorstw są największe od 1929 r. Apple, Google, Amazon i podobne przedsiębiorstwa dominują w dzisiejszej gospodarce tak samo, jak w czasach Roosevelta dominowały US Steel, Standard Oil oraz Sears, Roebuck itp.

Część tych współczesnych gigantów to firmy działające od dawna, które wielokrotnie wprowadzały rewolucyjne zmiany. Część to zuchwali i bezpardonowi nowi przybysze z gospodarek wschodzących. Niektóre są czarodziejami świata najnowszych technologii, z zer i jedynek tworzącymi imperia biznesowe. Te wszystkie przedsiębiorstwa mają jednak coś wspólnego – nauczyły się łączyć zalety wielkości z atutami przedsiębiorczości.

Wyprzedzają konkurentów w kolejnych dziedzinach i tworzą potężne umocnienia chroniące przed konkurencją, w tym olbrzymie zasoby gotówki, wynoszące 10 proc. PKB w USA i aż 47 proc. w Japonii. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych guru od zarządzania zwracali uwagę, że „zgon wielkości” olbrzymich przedsiębiorstw prowadzi do gospodarki charakteryzującej się znacznie większym znaczeniem przedsiębiorczości. Dzieliły się gigantyczne firmy, np. AT&T, i prywatyzowano przedsiębiorstwa państwowe. Zjawiały się znikąd firmy wykorzystujące najnowsze technologie. Peter Drucker, wielki autorytet w dziedzinie koncepcji zarządzania, obwieścił, że „koniec »Fortune« 500” (listy największych spółek amerykańskich). Zgadzało się to z twierdzeniami Ronalda Coase’a, naukowca, który w książce zatytułowanej The Nature of the Firm (1937) wywodził, że działalność firmy ma sens tylko, gdy może oferować usługi po cenach niższych od obowiązujących na rynkach.

Teraz jednak wygląda na to, że wielkość znów się liczy. McKinsey Global Institute, ośrodek badawczy działający przy tej firmie doradczej, podaje, że 10 proc. światowych spółek giełdowych wytwarza 80 proc. wszystkich zysków. Przedsiębiorstwa osiągające przychody przekraczające 1 mld dol. rocznie uzyskują prawie 60 proc. wszystkich światowych przychodów, a ich wartość rynkowa to 65 proc. łącznej kapitalizacji rynkowej.

Pęd do wielkości wytwarza hossę na światowym rynku fuzji i przejęć. W 1990 r. zawarto 11,5 tys. takich transakcji, których łączna wartość była sumą równą 2 proc. światowego PKB. Od 2008 r. liczba fuzji i przejęć wzrosła do 30 tys. rocznie, a ich wartość to kwota odpowiadająca 3 proc. globalnego PKB. Amerykańskie agencje antymonopolowe zezwoliły niedawno koncernowi Anheuser-Busch InBev, jednemu z największych producentów napojów na świecie, na przejęcie firmy SABMiller, kolejnego giganta tej branży. Wartość transakcji wynosi 107 mld dol.

Liczba spółek giełdowych w USA zmalała od 1997 r. do 2013 r. prawie o połowę, do 3485. To skutek konsolidacji.

Efekt supergwiazdy najlepiej widać w USA, najbardziej rozwiniętej gospodarce świata. Część nominalnego PKB wytwarzana przez największe amerykańskie spółki z listy Fortune 100 zwiększyła się z mniej więcej 33 proc. w 1994 r. do 46 proc. w 2013 r., a część przychodów spółek z listy Fortune 500 uzyskiwana przez firmy znajdujące się na liście Fortune 100 wzrosła w tym samym okresie z 57 proc. do 63 proc.

Gustavo Grullon z Uniwersytetu Rice’a i jego dwaj współpracownicy podają, że liczba spółek giełdowych w USA zmalała od 1997 r. do 2013 r. prawie o połowę, z 6797 do 3485. To skutek tendencji do konsolidacji i powiększania firm. Obroty uzyskiwane przez medianową spółkę giełdową są niemal trzykrotnie wyższe niż 20 lat temu. Marże zysku wzrosły w takiej samej mierze, w jakiej wzrósł stopień koncentracji rynku.

Trudniej natomiast zaistnieć nowym firmom. Robert Litan z Council on Foreign Relations i Ian Hathaway z Brookings Institution mówią, że liczba nowych przedsiębiorstw jest najniższa od końca lat siedemdziesiątych i więcej nowych firm umiera, niż się rodzi, przez co wzrasta ich średni wiek. Ponadto Amerykanie zmieniają pracę i przenoszą się do innych stanów najrzadziej od lat 70.

Konkurencja jest dla przegranych

Efekt supergwiazdy szczególnie wyraźnie uwidacznia się w gospodarce opartej na wiedzy. W Dolinie Krzemowej kilka gigantycznych spółek posiada udziały rynkowe i osiąga marże zysku, których nie odnotowywano od czasu baronów rozbójników, czyli od końca XIX w.

„Konkurencja jest dla przegranych” – mówi Peter Thiel, współzałożyciel serwisu płatniczego PayPal i pierwszy zewnętrzny inwestor Facebooka.

Facebook. Pięć największych banków z siedzibami przy Wall Street zwiększyło posiadaną część amerykańskich aktywów bankowych z 25 proc. w 2000 r. do 45 proc. obecnie.

W innych zamożnych krajach sytuacja jest mniej jednoznaczna. W Wielkiej Brytanii i Korei Południowej skala konsolidacji przypomina amerykańską, natomiast w krajach Europy kontynentalnej jest znacznie mniej wyraźna. Na liście 100 największych spółek światowych sporządzonej przez świadczącą usługi księgowe firmę PwC na podstawie ich wartości rynkowej liczba firm z państw Europy kontynentalnej zmalała z 19 w 2009 r. do 17. Mimo to w większości regionów świata doszło do jakiejś konsolidacji. OECD, klub przeważnie zamożnych państw, podaje, że przedsiębiorstwa zatrudniające ponad 250 osób zapewniają największą część wartości dodanej w każdym kraju monitorowanym przez tę organizację.

Są poważne podstawy, aby uważać, że efekt supergwiazdy będzie się potęgować. Wielkie i potężne przedsiębiorstwa powodują, że konkurenci muszą się powiększać, bo tylko tak mogą rywalizować. Przez te firmy ponadto mnóstwo prawników, firm doradczych i innych przedsiębiorstw świadczących specjalistyczne usługi intelektualne musi wchodzić na rynki światowe, aby zaspokajać ich potrzeby. Cyfryzacja nasila tę tendencję, gdyż przedsiębiorstwa wykorzystujące najnowsze technologie mogą wykorzystywać efekty sieci i rozwijać działalność w innych krajach.

James Manyika z McKinsey Global Institute zwraca uwagę, że wielkość obecnych supergwiazd różni się od wielkości dawniejszych gigantów. Kiedyś przedsiębiorstwa osiągające olbrzymie przychody i działające na całym świecie, wpływając wszędzie na gospodarkę, niemal zawsze miały wielkie aktywa i bardzo wielu pracowników. Pewne gigantyczne firmy nadal należą do tej kategorii – np. Walmart czy Exxon. Ale firmy z sektora najnowszych technologii cyfrowych mające olbrzymią wartość rynkową i wielkie udziały rynkowe zazwyczaj posiadają niewiele aktywów. W 1990 r. trzy największe koncerny samochodowe z Detroit miały łącznie nominalne przychody wynoszące 250 mld dol., ich rynkowa wartość wynosiła 36 mld dol. i zatrudniały 1,2 mln osób.

W 2014 r. trzy największe firmy z Doliny Krzemowej miały przychody wynoszące 247 mld dol., ich wartość rynkowa przekraczała 1 bln dol., ale zatrudniały tylko 137 tys. osób.

Ale nawet „stare” wielkie firmy zatrudniają o wiele mniej pracowników niż kiedyś. Exxon, koncern naftowy odnoszący największe sukcesy na świecie, zredukował zatrudnienie ze 150 tys. osób zatrudnianych w latach 60. o ponad połowę, chociaż w wyniku fuzji połączył się z olbrzymim konkurentem, Mobilem. Jednocześnie „nowe” potężne przedsiębiorstwa zaczynają się upodabniać do dawniejszych korporacji. Firmy działające w sektorze najnowszych technologii informatycznych często powierzają stanowiska kierownicze osobom z kręgów byłych rządów i zatrudniają armie lobbystów. Wiele współczesnych wielkich spółek parkuje pieniądze w zagranicznych kryjówkach i sporo energii przeznacza na to, aby zmniejszyć zobowiązania podatkowe. Supergwiazdy zwykle przodują we wszystkim, także w wyciskaniu z państwa, ile się da, i w odprowadzaniu jak najniższych podatków.

Zapoczątkowana przez Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii i Ronalda Reagana w USA era przedsiębiorczości odchodzi do przeszłości, a zaczyna się epoka konsolidacji przedsiębiorstw, gdy większość firm w coraz większym stopniu przechodzi do cyberprzestrzeni.

 


Tagi


Dodaj komentarz


× sześć = 36

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane