Między państwami Europy Środkowej różnice płac są mniejsze, niż myślimy

29.06.2016
Systemy podatkowe są w naszym regionie dość stabilne, choć dobrze by było je uprościć. Zarabiamy średnio ok. 2,5 raza mniej niż rdzeń Unii, za to po odrzuceniu skrajnych przypadków okazuje się, że większość państw centrum i wschodu Europy nie konkuruje ze sobą o inwestorów przez obniżanie płac.

(infografiki: ŁR)


Państwa po naszej stronie Odry i na południe od Bałtyku miały to nieszczęście do sześcianu, że kiedy na zachodzie Europy zdobywała pole rewolucja przemysłowa, na ich ziemiach panoszyły się trzy zacofane i niedołężne imperia: rosyjskie, austrowęgierskie i osmańskie. Skutki prawie 200 lat zapóźnienia są więcej niż dotkliwe, więc pracujemy ciężej niż ci z Zachodu.

Region Europy Środkowej i Wschodniej (EŚW) jest bardziej niż niejednorodny. Są w nim państwa nowoczesne już od międzywojnia, takie jak Austria, dzisiejsza Słowenia i Czechy. Są aspirujący do klubu sprawnych państw i gospodarek (m.in. Polska, Węgry, państwa bałtyckie czy Słowacja), ale są też outsiderzy jak pozostałe państwa byłej Jugosławii, stojąca już od lat na rozdrożu Ukraina i wreszcie Rosja – potencjalny Sezam, ale dziś ciągle tylko gospodarcze, polityczne i militarne straszydło.

Nasze dalsze szanse rozwojowe określa drugi ważny podział – są wysokie dla państw członkowskich Unii i problematyczne dla reszty.

Europejskie płace

Dalsze uogólnienia są nie na miejscu, ale ilustracje podawane bez zamiaru wyciągania twardych wniosków – jak najbardziej. Materiału dostarczyła międzynarodowa grupa Mazars skupiająca firmy doradztwa podatkowego, prawnego i biznesowego. Zawarty jest w dorocznym raporcie podatkowym „Mazars Central Eastern Tax Guide 2016”.

Teza o długim dystansie rozwojowym i materialnym dzielącym region EŚW (oprócz Austrii) od leżącego na Zachodzie jądra nie wymaga intensywnych potwierdzeń. Syntetycznym, a więc wielce niedoskonałym, ale za to obrazowym miernikiem tego dystansu mogą być wynagrodzenia.

Jeśli zagregować dane dla liczącej 15 państw członkowskich dawnej Unii Europejskiej, to średnia miesięczna płaca netto wynosi tam obecnie około 1,6 tys. euro. Gdyby porównać taki właśnie przeciętny zarobek netto z tym, co otrzymują (statystycznie) do ręki Ukraińcy lub mieszkańcy Bośni i Hercegowiny, to różnica jest tragiczna, bo prawie siedmio- i dziewięciokrotna.

Pozostałe państwa regionu wspięły się jednak przez ostatnie ćwierćwiecze dość wysoko. Na przykład w Polsce ta różnica nie rzuca już na kolana, choć świadomość, ile czasu poszło i może jeszcze pójść na marne, u niektórych może osłabiać wolę działania. W Polsce średnia płaca netto jest około 2,5 razy niższa niż obszarze dawnej piętnastki.
Zestawienie sporządzone na podstawie danych z raportu grupy Mazars potwierdza ogólne wrażenie, że jeśli pominąć przypadki ekstremalne, czyli z jednej strony Austrię i Słowenię, a z drugiej Ukrainę i niektóre państwa południowych Bałkanów, to pozostała grupa około 10 państw regionu jest mniej więcej w tej samej sytuacji.

Różnica w płacy netto między 4. (i, co istotne, maleńką) Estonią a 14. (i sporą) Rumunią jest ledwie dwukrotna. Podobne są różnice w płacy minimalnej netto.

Nieduże są również w regionie nierówności płacowe między państwami zmierzone dla większości zatrudnionych zarabiających najwyżej średnią krajową oraz względne koszty płacowe działania przedsiębiorstw.

Jeśli znowu pominąć wartości maksymalne i minimalne, to okazuje się, że średnia płaca netto jest najczęściej nieco mniejsza niż dwukrotność płacy minimalnej netto, a wyrażona jako odsetek średniego kosztu pracy (płaca netto plus podatki i składki) wszędzie oscyluje wokół 60 proc. Świadczy to o zbliżonej pozycji konkurencyjnej wynagrodzeń w większości państw Europy Środkowej i Wschodniej.

Bardzo charakterystyczny jest przypadek Bośni i Hercegowiny. I dojmujący, dlatego że spełnia ona chyba wszystkie kryteria państwa upadłego, choć nie leży na najdalszych peryferiach Europy. Średnia płaca netto (w przeliczeniu 177 euro) jest nad Neretwą nawet o 4 euro niższa od płacy minimalnej netto (181 euro), a płaca minimalna brutto jest tylko o 10 euro mniejsza od średniej brutto (wynoszącej 277 euro).

Polska mieści się w przedstawionych tu zestawieniach niemal pośrodku listy. Jest to miejsce tylko z pozoru mało zaszczytne, bowiem jeśli pominąć będące niemal na kolanach kolosy z prawdziwego Wschodu, to jesteśmy największym państwem regionu, któremu trudniej niż średniakom i maluchom o bardziej wyśrubowane wielkości i wskaźniki.

Tyle spostrzeżeń własnych, nieaspirujących do kategorii regularnych wniosków, zwłaszcza że występujący pod szyldem Mazars eksperci dane dotyczące wynagrodzeń podali tylko na marginesie. Podstawowym celem ich raportu było usystematyzowanie informacji o podatkach nakładanych w Europie Środkowej i Wschodniej.

Za małe zmiany w podatkach

Oceniają, że systemy podatkowe w państwach regionu były zasadniczo stabilne. Tłumaczą to m.in. brakiem zmian strukturalnych, które byłyby niezbędne w razie jakichś problemów z deficytem finansowym. Jest to jednak także konstatacja pesymistyczna, bowiem systemy podatkowe są tu bardzo skomplikowane, nieprzyjazne w użyciu i niewydajne, więc powinny być ulepszane lub budowane od nowa i bez mocnych bodźców zewnętrznych.

Zamiast tego trwa w naszym regionie tzw. dostosowanie. Polega ono zwłaszcza na kopiowaniu złych wzorów z… innowacyjnych pod tym względem Węgier. Innowacyjność ta polega mianowicie na wymyślaniu nowych tytułów podatkowych. Przykładem pisania ustaw przez węgierską kalkę jest polski podatek bankowy lub niedoszły podatek od sieci handlowych, który może w ogóle nie dojdzie do skutku, bo po drodze straci nogi.

Pozytywne wieści dotyczą zaangażowania państw regionu w ukrócanie procederu niecnego używania mechanizmu cen transferowych. Większość z nich wprowadziła regulacje autoryzowane i rekomendowane przez UE i OECD.

Jak zwykle nie wszyscy idą równym krokiem. Duże różnice między poszczególnymi krajami istnieją np. w kwestii definicji podmiotów powiązanych oraz konsekwencji dla podatników niedopełniających obowiązków w zakresie cen transferowych. I tak np. w Czechach nie ma kar za brak ich dokumentacji, a firmy powiązane muszą jedynie skorygować podstawy opodatkowania. W Polsce za nieprzestrzeganie przepisów w sprawie tych cen można pociągnąć członków zarządu do odpowiedzialności karnej skarbowej.

Drugi obszar intensywnej aktywności państw regionu to przeciwdziałanie wyłudzaniu VAT. Powszechnieje mechanizm tzw. odwrotnego obciążenia podatkiem, który obejmuje coraz szerszy zakres towarów.

Raport sygnowany przez Mazars zwraca uwagę, że spodziewanym za jakiś czas korzyściom fiskalnym towarzyszy widoczny od zaraz nieproporcjonalnie wysoki wzrost kosztów administracyjnych po stronie przedsiębiorstw.

Eksperci Mazars podkreślają, że państwa Europy Środkowej i Wschodniej konkurowały wcześniej ze sobą, próbując u siebie tworzyć najbardziej przyjazne otoczenie podatkowe.

Teraz starają się ze sobą współpracować, aby utrzymać przestępstwa podatkowe na najniższym możliwym poziomie i zachować dzięki temu swoje przychody. W długiej perspektywie jest to kluczowe dla obniżania (relatywnych) poziomów podatkowych i poprawy otoczenia podatkowego.

Jakie będą efekty, to się zobaczy, więc lepiej być w czołówce niż wozić się w peletonie.

 


Tagi


  • Romuald Myga pisze:

    Panie Janie dla Pana wiadomości i innych czytających ten wpis. W Skład terytorium Polski odzyskującej niepodległość wszedł też Górny Śląsk. W 1938 w Europie dwa najbardziej rozwinięte i najbogatsze regiony to Zagłębie Ruhry i Górny Śląsk. W 1945 najbogatszym regionem Pozostał tylko Górny Śląsk w Europie ponieważ Zagłębie Ruhry było całkowicie zniszczone jak i inne terytoria Niemiec. 2016 od wielu lat Górny Śląsk umiera gospodarczo. Hitler tak stał się niebezpieczny dla bankierów angielskich bo nie przypuszczali że po zdobyciu Górnego Śląska siła gospodarcza Niemiec wzrośnie dwukrotnie. Ciekawe czy pod tym względem analizował pan kiedykolwiek gospodarczo i historycznie Europę.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz


9 − = jeden

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane