MFW do domu!

14.06.2016
Kurtyna idzie w górę, odsłaniając kolejny akt greckiego dramatu zadłużeniowego. Ministrowie finansów strefy euro i MFW uzgodnili z Grecją, żeby umorzyć temu krajowi trochę długu i udzielić mu 10,3 mld euro wsparcia. Grecja zgodziła się na kolejną rundę oszczędności i reform strukturalnych.


Do niedawna MFW utrzymywał, że w następnym programie ratunkowym dla Grecji weźmie udział tylko wtedy, jeśli będzie ona w stanie spłacić dług. Z najnowszych analiz tegoż MFW, dotyczących zdolności spłaty zadłużenia, wynika, że tak nie jest. Niemcy nalegały jednak, by MFW nadal w takim programie uczestniczył – i, jak widać po ostatnim porozumieniu, to przeważyło. W zamian Niemcy zgodziły się na umorzenie długu, czemu się wcześniej przeciwstawiały.

Zwycięstwo to może się okazać niewarte ofiary. Faktycznie bowiem lepiej byłoby pozwolić MFW żeby się wycofał – i to z dwóch powodów. Po pierwsze, dokonywana przez MFW ocena zdolności spłaty długu przez Grecję obarczona jest głębokim konfliktem interesów. Po drugie – i ważniejsze – kredyty MFW są zbyt kosztowne.

W normalnej procedurze ratunkowej MFW działa jako bezstronny sędzia, oceniający zdolność pogrążonego w kłopotach kraju do spłaty zadłużenia. A następnie – jeśli się zdecyduje – wkracza jako pożyczkodawca ostatniej instancji. Tak właśnie było w 2010 roku, kiedy pożyczkodawcy z sektora prywatnego chcieli z Grecji uciekać i zbliżał się kryzys systemowy.

Dziś jednak Grecja ma zaledwie parę zobowiązań wobec sektora prywatnego. Finansowanie na ogromne kwoty oferują rządy krajów strefy euro. MFW jest z kolei wierzycielem Grecji z tytułu zaciągniętych przez nią dużych jeszcze kredytów

Oczywiście, gdyby wierzyciele Grecji zaakceptowali redukcję długów, kredyty MFW stałyby się bezpieczniejsze – i na tym właśnie polega konflikt interesów. Dokonywaną przez MFW analizę zdolności do spłaty zadłużenia trudno bowiem uznać za neutralną – i kredytodawcy z sektora prywatnego na pewno by ją odrzucili. Przy niewypłacalności warunki postępowania zazwyczaj ustala przecież neutralny sędzia, a nie jeden z wierzycieli.

Nie znaczy to, że wnioski MFW muszą być błędne. O tym, czy Grecja jest w stanie spłacić zadłużenie, można zresztą dyskutować bez końca. Niektórzy mogliby podejrzewać, że dług Grecji jest możliwy do udźwignięcia, bo przecież musi ona płacić mniejsze odsetki niż Portugalia czy Włochy, choć oba te państwa mają znacznie niższy poziom zadłużenia.

Fundusz dowodzi jednak, że mimo tych niskich płatności odsetkowych Grecja w pewnym momencie – może już za 15 lat – będzie potrzebować refinansowania na kwotę przekraczającą 15 proc. PKB (jest to wartość arbitralna). MFW zapomina jednak podkreślić, że jeśli do tego dojdzie, to przede wszystkim z powodu samego MFW – albo, mówiąc dokładniej, wysokich kosztów jego pożyczek.

Fundusz pobiera bowiem znacznie wyższe oprocentowanie (do 3,9 proc.) niż Europejczycy (średnio nieco ponad 1 proc.) – głównie dlatego, że do swoich kosztów pożyczkowych dodaje 300 punktów bazowych prowizji, podczas gdy pożyczkodawcy europejscy – niespełna 50 pkt bazowych. Ponadto pożyczki z MFW trzeba spłacić w ciągu zaledwie 5-7 lat (licząc przeciętnie), a finansowanie europejskie – do 50 lat.

Jak zakłada MFW, jego pożyczki będą zastąpione kredytami z sektora prywatnego, udzielanymi według jeszcze wyższego oprocentowania (ponad 6 proc.). W takiej sytuacji dług Grecji narastałby jak śnieżna kula, bo osiągnięcie takiego tempa wzrostu PKB jest w dającej się przewidzieć przyszłości wysoce nieprawdopodobne.

Ale jest i dobra wiadomość. Istnieje prosta droga do uniknięcia takiego obrotu wydarzeń; zastąpienie drogiego, krótkoterminowego finansowania z MFW tanimi i długoterminowymi pożyczkami europejskimi. Po takiej operacji dług Grecji mógłby się stać możliwy do spłacenia – i to nawet według standardów MFW.

Wymagałoby to oczywiście większego finansowania z Europejskiego Mechanizmu Stabilności (EMS), czyli funduszu ratunkowego strefy euro. Ponoszone przez EMS ryzyko byłoby jednak mniejsze, bo MFW ma status „super pierwszorzędnego” wierzyciela, co oznacza, iż oczekuje się, że udzielone przezeń pożyczki będą tak czy owak spłacane najpierw. Trzeba tu zauważyć, że wierzyciel najbardziej uprzywilejowany pobiera zwykle odsetki najniższe – a nie najwyższe, jak MFW.

Dałoby to Grecji ogromne oszczędności. Zważywszy, że przeciętna prowizja na pożyczkach Funduszu wynosi około 250 punktów bazowych i że Grecja ma mu spłacić ponad 14 mld euro kredytów, MFW ciągnie z tego kraju olbrzymie zyski – od 2013 roku ponad 800 mln euro rocznie. To kwota stanowiąca prawie ekwiwalent jego rocznych kosztów operacyjnych. MFW to wprawdzie cenna instytucja globalna, ale nie powinna być finansowana wyłącznie przez greckich podatników, a prefinansowana – przez podatników strefy euro.

Odprawiając dziś MFW Grecja mogłaby zaoszczędzić kilka miliardów euro w ciągu następnej dekady, przy czym następowałoby wtedy proporcjonalne obniżenie ryzyka, ponoszonego przez kredytodawców europejskich. Jeśli do tego dodać, że MFW nie jest w stanie przedstawić bezstronnej analizy zdolności Grecji do spłaty długu, to naprawdę trudno zrozumieć, jak ktoś może utrzymywać, że dziś Fundusz mógłby coś wnieść do negocjacji z Grecją.

Nasuwa się tu również kwestia ogólniejsza. Grecja nie jest jedynym krajem, który cierpi na skutek wysokich kosztów pożyczek MFW. Pozostałe jeszcze do spłaty w tej instytucji kredyty Irlandii i Portugalii (na kolejne 23 mld euro) też powinny być refinansowane. Jeśli pożyczki MFW zastąpi się finansowaniem z EMS, podatnicy ze strefy euro zaoszczędzą setki milionów dolarów rocznie.

Udział MFW w programach ratunkowych dla Grecji, Irlandii i Portugalii kosztował dotychczas podatników w tych krajach prawie 9 mld euro w formie nadmiernych opłat. Choć z tego błędu nie da się wycofać, można go naprawić. Jeśli zadziała się odpowiednio szybko, można jeszcze uratować jakieś 4 mld euro.

Parę lat temu organy europejskie nie miały odpowiednich umiejętności zarządzania programami ratunkowymi bez porad MFW. Tak już jednak nie jest. Nie ma więc żadnego istotnego powodu, by obecnie trzymać się jeszcze MFW – są natomiast liczono w miliardach powody, by odesłać go do domu.

© Project Syndicate, 2016

www.project-syndicate.org


Tagi


  • Tezcatlipoca2016 pisze:

    „Dziś jednak Grecja ma zaledwie parę zobowiązań wobec sektora prywatnego. Finansowanie na ogromne kwoty oferują rządy krajów strefy euro.” – i to jest PRZEWAŁ STULECIA, gdzie politycy strefy euro zafundowali na koszt podatników prezent dla prywatnych bankowych hazardzistów.

Dodaj komentarz


2 × = osiemnaście

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane