Apple skłóci Dublin z Brukselą

30.09.2016
Najbardziej euroentuzjastyczny kraj Europy toczy wojnę z Brukselą o podatki. Sprzeciwia się Komisji Europejskiej, która nakazała Irlandii ściągnąć od koncernu Apple 13 mld euro (14,7 mld dol.) nieodprowadzonych podatków.

(CC BY-SA 2.0 Andrew)


Niewiele europejskich gospodarek ma za sobą nędzniejszą dekadę od Irlandii. Od potężnego uderzenia kryzysu finansowego prawie dziesięć lat prowadzono tam politykę zaciskania pasa.

30 sierpnia nastąpiło coś, co początkowo wyglądało na doskonałą wiadomość. Komisja Europejska nakazała Irlandii ściągnąć od gigantycznego amerykańskiego koncernu Apple 13 mld euro (14,7 mld dol.) nieodprowadzonych podatków. Ta suma to niemal 6 proc. rocznego PKB Irlandii.

Większość najważniejszych irlandzkich polityków nie rozmyślało jednak o tym, jak wydać te pieniądze, lecz dostawało furii, gdy to orzeczenie omawiano 7 września w parlamencie. „Będziemy występować przeciwko temu w kraju, za granicą i w sądach” – grzmiał irlandzki minister finansów. „To nie jest orzeczenie komisji mające pomóc małemu krajowi” – komentował premier. – „Nie można tego tak zostawić”.

Takie wrogie nastawienie wobec Brukseli nagle stało się zdumiewająco częste we wszystkich kręgach irlandzkiego establishmentu. Fianna Fáil (Partia Republikańska) i Partia Pracy jednomyślnie poparły rząd utworzony głównie przez polityków partii Fine Gael, który postanowił się odwołać od decyzji Komisji Europejskiej. „Powinni napisać do władz Europy, że mają się odp…ć” – radzi Michael O’Leary, nieprzebierający w słowach szef linii Ryanair, największej rodzimej firmy w Irlandii.

Wygląda na to, że stanowisko partii głównego nurtu jest zgodne z ogólnym nastawieniem społeczeństwa. Firma konsultingowa Amarach Research przeprowadziła 5 września sondaż, z którego wynikało, że tylko 24 proc. Irlandczyków opowiadało się przeciwko odwołaniu się od decyzji komisji. Zatrzymać te pieniądze chcą przede wszystkim eurosceptycy, w tym narodowościowa partia Sinn Féin. Brian Hayes, europoseł z Fine Gael, mówi jednak, że wynika to raczej z chęci atakowania ugrupowań głównego nurtu niż z nagle rozbudzonej miłości do UE.

W przekonaniu Irlandczyków nie ma sensu domaganie się od Apple podatków wstecz. Koncern wprawdzie istotnie odprowadzał kwoty szokująco niskie (w 2014 r. zaledwie 0,005 proc. zysku), ale gdyby Irlandia miała wziąć od Apple 13 mld euro, na podstawie decyzji Komisji Europejskiej inne kraje mogłyby się starać o część tej sumy, jeżeli działalność koncernu odbywała się w ich przekonaniu na ich terytorium. A firma mogłaby się po prostu wynieść z Irlandii.

Wielu uważa, że UE wykorzystuje tę decyzję, by przypuścić atak na Irlandię za obowiązującą w tym kraju niską stawkę podatku dochodowego od osób prawnych, wynoszącą tylko 12,5 proc. Dan O’Brien, główny ekonomista Instytutu Spraw Międzynarodowych i Europejskich (IIEA), ośrodka eksperckiego z siedzibą w Dublinie, podkreśla jednak, że takie zasady opodatkowania są istotne w irlandzkim modelu gospodarczym. Wraz z członkostwem w UE i ustawom sprzyjającym działalności biznesowej właśnie niskie stawki podatkowe przyciągnęły do Irlandii gotówkę z innych krajów i kraj ubogich rolników przekształciły w zamożną gospodarkę opartą na informacji. Międzynarodowe koncerny przyciągnięte do Irlandii niską stawką podatku zapewniają co piąte miejsce pracy w sektorze prywatnym oraz 14 proc. przychodów podatkowych, znacznie więcej od średniej w OECD, która wynosi 8 proc.

Ponieważ gospodarka jest w słabej formie, Irlandia ostrożnie podchodzi do rozwiązań, które mogą zniechęcić zagranicznych inwestorów. 6 września szef banku centralnego stwierdził, że Irlandia charakteryzuje się „szczególną ekspozycją” na „wstrząsy międzynarodowe”. W 2015 r. odnotowano rekordowy wzrost PKB, aż o 26 proc., ale tak wysoki wskaźnik był skutkiem rozwoju działalności międzynarodowych korporacji. Krajowa gospodarka powiększa się zaledwie o 3 proc. rocznie.

Proces apelacyjny zapewne będzie się ciągnął latami. Irlandzcy politycy będą pewnie walczyć w sądach do samego końca. O’Brien mówi: „Teraz grają o większą stawkę niż 2010 r., kiedy negocjowano warunki bailoutu”. Francja i Niemcy nie zdołały wtedy zmusić Irlandii do podniesienia stawki podatku dochodowego od osób prawnych (wówczas także wynosiła 12,5 proc.), ale przywódcy tych krajów otwarcie mówią, że nadal dążą do wprowadzenia jednolitej stawki w całej UE. A po Brexicie Wielka Brytania, jedyny wielki sojusznik Irlandii w walce z harmonizacją stawek podatkowych, nie będzie w tych pertraktacjach brać udziału.

Sondaże systematycznie wykazywały, że Irlandczycy należeli do najżarliwszych zwolenników UE w Europie. Zażarta walka w sądach o podatki Apple popsuje jednak stosunki między Dublinem a Brukselą na wiele lat.

© [2016] The Economist Newspaper Limited

Wszystkie prawa zastrzeżone. Artykuł opublikowany na licencji, tłumaczenie NBP. Oryginał w j. angielskim znajduje się na stronie www.economist.com


Tagi


Dodaj komentarz


sześć × 2 =

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane